Szukaj:Słowo(a): Placki ziemniaczane z mięsem
dzień 10
minęła mi ochota na słodycze... aż się sama sobie dziwie bo teraz w domu jest
tyle słodyczy (pączki w czekoladzie z czekoladowym nadzieniem, sernik na zimno,
blok czekoladowy, moja czekoladka, lody, drożdżówki dwie z marmoladą,
naleśniczki)... normalnie moja rodzinka to sobie chyba jakieś święto robi jak
ja sie odchudzam... a babcia jeszcze dzisiaj podrzuciła moje ukochane pierogi z
mięsem, kapustą i grzybkami ;/
no ale dobra... ja dzisiaj byłam głodna bo do szkoły wzięłam sobie tylko
orzeszki... no i to mnie zgubiło... miałam 8 godzin i jak widziałam jak moi
znajomi pałaszują pączki, kanapki, owoce itd.. to po prostu ślinka mi tak
ciekła że nie wiem.. i dlatego tez tak dużo zjadłam na kolacje jak przyszłam do
domu... a skonsumowałam:
śniad.- jajecznica + 2 plasterki szynki + 5 orzeszków
przekąska - orzeszki ziem - 10szt, orzecy włoskie 5szt (z czego połowe wyżarły
mi koleżanki.. ;/)
kolacja: kurczak a'la placki ziemniaczane ta połowa co mi została,
2 zawijaski z 2 plasterków szynki i jednego serka topionego, 30 g bialego sera,
5 orzechów ziemnych i chyba 2 włoskie.

to chyba tyle ale nie jestem pewna... w każdym razie jestem nieźle głodna bo
mam okres... :/ no i co tu zrobić... lipaaaaaa... a już jeść nie moge bo
przyrzekłam sobie że po 18 nie tknę jedzenia.. :/
Pani opinia jest zupelnie przeciwna diecie optymalnej. W naturze bardzo duzo jest
zwierzat nie zywiacych sie tluszczem ktore sa "tluste"; nie znam natomiast
zwierzecia zywiacego sie wylacznie tluszczem i miesem ktore jest otyle.
artek3
aleksandra.cichocka napisał(a):

> Po za uprawianiem określonych dyscyplin sportu przydatne są w Pani przypadku ćw
> iczenia wzmacniające
> mięśnie brzucha.Produkty, które nie są dla Pani wskazane: tłuszcze (po za niewi
> elką ilością oleju do surówek),
> tłuste mleko, jogurty kremowe, śmietana, tłuste sery białe i sery żółte; tłust
> e mięso i wędliny, produkty smażone
> (mięsa, frytki, placki ziemniaczane), fast-foody (na ogół zawierają dużo tłuszc
> zu), majonez, tłuste sosy, tłuste
> zupy.Warto też zrezygnować ze słodyczy. Nawet jeśli będzie Pani jadła taką sam
> ą ilość produktów, jak
> dotychczas (widocznie nie jest ich za dużo, skoro generalnie jest Pani szczupła
> ), ale będą one w wersji chudej,
> powinna Pani wkrótce osiągnąć efekt. Proszę wybierać pieczywo ciemne, kasze gru
> boziarniste -
> gryczaną, jęczmienną, płatki owsiane (zawierają one dużo błonnika), dużo warzyw
> , ale owoców już mniej, mleko
> i produkty mleczne chude, chude produkty mięsne. Proszę nie pojadać między posi
> łkami. Życzę sukcesu.
Marysia ma 13 miesięcy i jej jadłospis wygląda podobnie jak u dador1( też jest
uczulona na białko i pszenicę). Ja jeszcze czasem robię placki z jabłkami albo
ziemniaczane, naleśniczeki z mąki kukurydzianej, na obiadek raz zupka a raz
ziemniaczki z jakimś mięsem i np. tarta marchewka. W międzyczasie banan,
jabłuszko, flipsy.
budyń, kaszka ryżowa, kaszka kukurydziana, kanapka z pieczywa kukurydzianego,
herbatniki z mlekiem, chrupki kukurydziane z mlekiem, zapiekanka ryżowa z
jabłkiem i cynamonem, naleśniki (na nutramigenie, bez jajka, z mąki
kukurydzianej), placki ziemniaczane (zamiast mąki pszennej inna mąka
bezglutenowa), zapiekanka ryżowa z mięsem lub warzywami. EJ
zupa krem - warzywa + kabaczek, ugotowac, zmiksowac, dodac lyzke smietany
podawac z grzankami albo ptysiami. Pycha.
Placki z kabaczka - takie jak ziemniaczane tylko wiecej maki i jajek bo
strasznie wodnisty un jest
Kabaczek faszerowany czymkolwiek - np ryzem z pieczarkami, na wierzch ser,
miesem z ryzem - na wierzch ser, do kazdego farszu dodaje jajco coby sie farsz
kupy trzymal. Zapiekac az zmieknie.
Kocham kabaczki.
Podobnie cukinie mozna przyrzadzac.
No i jeszcze leczo, z papryka i innymi warzywami. Ale mi sie przejadlo i nie
robilam dawno.
placki ziemniaczane a na nich kawałki łososia wędzonego i kapka sosu chrzanowego

krokiety z mięsem, grzybami, warzywami, jak kto lubi i do tego barszcz czerwony

kanapki ze smalcem (oczywiście z jabłkami, cebulką itp)

zapiekanki makaronowe na winie (co się nawinie )

ziemniaki smażone w głębokim tłuszczu z bazylią (takie w talarki podziabane)

więcej grzechów nie pamiętam, ale jak sobie przypomnę, to dopiszę na bank
super wątek
to jest przepis podany przez Melanię w wątku "pyzy z mięsem"
Cepeliny
Sa przepyszne, ale strasznie pracochlonne. Ale raz na jakis czas warto
zrobic.
Ciasto ziemniaczane robi sie w proporcji (i tu uwaga: w zaleznosci,
czy maja
byc mniej lub bardziej szare, mozna dac proporcje pol na pol surowych
i
gotowanych (w mundurkach) albo 1/3 gotowanych, albo tez 1/3 surowych.
Wszystkie
sa przepyszne. Surowe ziemniaki obrac,zetrzec na tarce, mocno
odcisnac, sok ma
sie odstac, maka ziemniaczana, ktora sie osiadie bedzie pozniej dodana
do
ciasta. Gotowane ziemniaki obrac, przepuscic przez maszynke, polaczyc
z
surowymi, dodac make, z miseczki po soku, oraz 1 lyzke maki
ziemniaczanej
(przepis na 3 kg ziemniakow). mase dobrze wyrobic, jezeli zarzadka,
dodac maki
ziemniaczanej (nie przennej). Co do nadzienia, to moze byc kazde
miesko za
wyjatkiem drobiu, dobrze by bylo mieszane: surowy boczek,
lopatka,kawalek
wolowiny. Mozna najpierw rozdrobnic ( w oryginale drobno posiekac, ale
kto by
siekal,ja miele na maszynce), usmazyc z cebulka, doprawic wg smaku,
oraz duzo
majeranku. Z ciasta formowac placki wielkosci spodeczka,na srodek
klasc farsz,
zawijac aby powstaly podluzne duze kluski (vel cepeliny). Gotowac we
wrzcej
osolonej wodzie, ale nie za bardzo wrzacej, zeby sie nie rozgotowaly.
Podawac
okraszone skwarkami (ja uwielbiam ze smietana).
Smacznego
Gość portalu: CASPER napisał(a):

> Z powodu dołka życiowego muszę drastycznie obciąć wydatki. Szczerze mówiąc
> bardzo drastycznie. Bardzo proszę, poratujcie przepisami na tanie jedzonko,
> bo inaczej będziemy jeść na zmianę pomidorową i placki ziemniaczane... :(

Pierogi np "ruskie" z owocami, kapustą kisz. i mięsem (itp),makaron z
serem ,kluski na parze ,łazanki ,kartoflanka, żurek, frytki ,kasza gryczana z
jajkiem sadzonym ,ziemniaki z sosem chrzanowym + jajko ewentualnie mięso
gotowane ,wątróbka.......,opłacalne są potrawy "na dwa dni" -
gołąbki,nadziewana papryka,fasolka po bretonsku ,(nadmiar można zamrozić)
Widziałam w paru książkach, że placki ziemniaczane nosiły nazwę blinów
ziemniaczanych. Jakieś wschodnie naleciałości w nazewnictwie może? Ale takie
klasyczne bliny robi się na rozczynie z drożdży i z mąki gryczanej lub
pszennej, a nie z ziemniaków! I podaje się ze śledziem z jajkiem na twardo i
cebulką albo z kawiorem. Można też z kwaśną śmietaną. Z mięsem - nie słyszałam
o takim wynalazku...
dużo odpowiedzi sie powtarza, a ja jeszcze raz :
kalafior z bułeczką tartą na maśle
fasolka szparagowa j.w.
brokuły obgotowane (albo kalafior) i zapieczone z żółtym serem
leczo z cukini z kiełbasą lub mortadelą
placki z cukini (tak jak ziemniaczane-tylko z cukini startej na grubej
tarce+duużo natki pietruszki)
zupy kalafiorowa lub pomidorkowa
gołąbki (chociaż ja nie robiłam w życiu, no i trzeba z mięsem, więc drożej)
zapiekanki z dowolnych warzyw - jak dodasz żółtego sera, to zawsze będzie dobre!
Gotuję szybko dzięki posiadanemu cudownemu urządzeniu tzn. mikrofalówka z
grillem i termoobiegiem - obiad w 15 minut!
Na obiad jadam najczęściej:
- ziemniaki gotowane lub pieczone + surówka
- ziemniaki pieczone z mięsem + warzywami + surówka
Robię też:
- placki ziemniaczane - często z dodatkiem warzyw np. marchewki, selera,
pietruszki i zieleniny
- kalafor/brokuły/mieszankę warzyw z tartą bułką na maśle
- kopytka (mrożone Aviko) z bułką tartą na maśle
- barszcz (z kartonika firmy Krakus)+ czosnek + zapiekanki z serem lub uszka z
kapustą i grzybami lub paszteciki (2 min. w mikrofali)
- pierogi lub pyzy (z mrożonek)
- makaron + sos (2 ząbki czosnku na oliwie + krojone pomidory świeże lub z
puszki firmy Valfruta, sól i pieprz wszystko podgrzane na patelni) do tego
tarty żółty ser i świeża pietruszka/koperek/bazylia
- "leczo" - pomidory + papryka + cebula + czosnek + cukinia + bakłażan + grzyby
+ przyprawy + zielenina (seler, pietruszka, koperek itd.)
- zupy - pokrojony na małe kawałki kotlet schabowy + liść laurowy + ziele
angielskie + warzywa krojone (z mrożonki) + podpieczona na płycie mała cebulka
+ kawałek kostki rosołowej Knorr + inne przyprawy + smak właściwy: pomidory lub
ogórki kiszone lub kapusta kiszona lub kalafior itd. itp. - gotowanie w pół
godziny
- racuchy,
- naleśniki,
i inne ....
Smacznego
Oto moja smakowita wyliczanka:

- kopytka ze skwarkami,
- chleb z masłem i z pomidorem,
- ciasto kruche z truskawkami,
- placki ziemniaczane,
- zalewajka,
- pierogi z mięsem,
- kasza gryczana + jajko sadzone + szpinak,
- ciasto drożdżowe roboty mojej babci,
- gołąbki (w sosie pomidorowym i z nadzieniem mięsno-ryżowym).

Prawie wszystkie te dania do dziś wchodzą do panteonu moich największych
ulubień kulinarnych.
O tak...
1. Placki ziemniaczane, zwłaszcza jeśli zrobione przez babcię - potrafiłam i
potrafię zjeść sztuk co najmniej 15, a bywało, że około 20.

2. Kopytka robione przez babcię - sztuk nie zliczę, ale pozostawiałam zawsze w
tyle resztę rodziny.

3. Pierogi z mięsem zrobione przez mamę (zaznaczam, że spore) - mogę też ze 20
zjeść.
hania55 napisała:

> 1. Placki ziemniaczane, zwłaszcza jeśli zrobione przez babcię - potrafiłam i
> potrafię zjeść sztuk co najmniej 15, a bywało, że około 20.
>
> 2. Kopytka robione przez babcię - sztuk nie zliczę, ale pozostawiałam zawsze w
> tyle resztę rodziny.
>
> 3. Pierogi z mięsem zrobione przez mamę (zaznaczam, że spore) - mogę też ze 20
> zjeść.
>

ja 17 plackow ziemniaczanych ale takich calopatelniowych;-D
Czolem, witam z Italii.
Standardowo - ogorki malosolne, bo nawet dopiero co zrobione, przez podroz
robia sie kiszone:)
sery rozne, np serek wiejski - bo mozarella i stracchino to nie to samo
chleb - tez , ale ja jestem w tej dobrej sytuacji, ze moj maz piecze chleb -
moze nie taki sam, ale zawsze lepszy niz ten ze sklepu, jak wata. Razowego
bardzo mi brakuje, i bulek graham.
za wedlinami nie przepadam generalnie, ani za miesem, wiec mi nie brakuje
owoce - czarne porzeczki, maliny, jablka, sliwki, gruszki klapsy - bo tu niby
to wszystko jest, ale z upraw przemyslowych, nie pachnie, nie ma tego smaku co
nasze..
warzywa - korzen pietruszki i selera,
gofry
placki ziemniaczane - bo mi sie nie cche robic
moj maz chce polskiej golonki i fasolki po bretonsku (ogorkow kisoznych nie
znosi)
Chyba tyle... duzo?
drozdzowki
galaretki w proszku - nie ma jak zrobic sernika na zimno, tu jest tylko zwykla
zelatyna, bez smaku
Dieta Kwaśniewskiego, jak każda dieta wymaga dyscypliny.

Ponieważ Minniemouse zasugerowała mi że może jestem uczulona gluten,
wyeliminowałam tylko gluten.
To znaczy jadłam tak jak kiedyś - tylko potrawy bez glutenu (chelb bezglutenowy,
normalne obiady - tylko bez dodatku mąki, itp.

Łatwiej jest to zrobić niż być na diecie Kwaśniewskiego.

Niestety ból wrócił zaraz.

Od dwóch dni jem placki ziemniaczane (bez czosnku) i niewielkim dodatkiem
cebuli, podgryzam oliwki, na obiad zjadam frytki z mięsem, no i ten bigos
którego wyszło bardzo dużo- wszystko zbilansowane tak jak w diecie
Kwaśniewskiego i głowa mnie nie boli.

Dzisiaj była u mnie moja szwagierka, która nienawidzi smalcu, tłustych rzeczy.
Po ty jak mnie zobaczyła poprosiła o przepisy z diety Kwaśniewskiego bo i
powiedziała że wyglądam bardzo, bardzo ładnie.
Nigdy w życiu nie usłyszałam tylu komplementów:)?

Spróbujcie, wybierzcie sobie z diety to co lubicie.
To wcale nie musi być coś co ocieka tłuszczem.
Można na słodko, można na słono, można pierogi, można racuchy, można kiełbasę.
Koniecznie przeczytajcie książki do których podałam Wam link.

Ja jem wszystko - upiekłam chleb orzechowy i jem z serem żółtym, zagryzam
orzechami, piję wino i pomimo że są to tzw. wywoływacze głowa mnie nie boli.

Pozdrawiam
dieta lekkostrawna - co zabronione
W diecie łatwo strawnej ZABRONIONE są następujące produkty i pokarmy:

mąka żytnia i niskiego przemiału,
pieczywo niedopieczone, świeże, żytnie na zakwasie, razowe, ciasta,
smażone naleśniki, pyzy, kopytka,
grzanki, groszek ptysiowy,
paszteciki, ciasta francuskie,
potrawy z kasz smażone lub zapiekane,
zupy na tłustych wywarach z mięs, kości, ryb, grzybów, zupy zaprawiane zasmaż-
ką lub tłustą śmietaną,
przyprawy do potraw ostre : ocet, pieprz, imbir, papryka, curry, musztarda,
itp.,
sery żółte, topione, dojrzewające, ostre,
jaja na twardo, jajecznica na boczku, słoninie, smalcu, olejach,
mięsa tłuste, smażone, pieczone lub duszone z tłuszczem, gęś, kaczka,
baranina, dziczyzna, potrawy z drobiu smażone lub pieczone,
knedle, pierogi z mięsem smażone lub duszone,
ryby smażone, solone, wędzone, marynowane, konserwy rybne,
wędliny i wyroby wędliniarskie,
pasztety, konserwy mięsne,
łój, smalec, słonina, boczek, margaryny twarde, masło solone lub topione,
placki ziemniaczane, frytki, ziemniaki odsmażane,
fasola sucha i szparagowa, kapusta świeża i kiszona, ogórki świeże i kiszone,
kalafiory, brukselka, groch zielony i suchy, kapusta pekińska, czosnek, cebula,
grzyby świeże i suszone, soczewica, soja, potrawy z warzyw smażone lub duszo-
ne,
owoce kwaśne i niedojrzałe, śliwki, porzeczki, figi, gruszki, agrest,
truskawki itp.,
czekolada, słodycze zawierające tłuszcze i używki (większość), tłuste ciasta,
torty, desery z używkami, bita śmietana, lody i kremy,
napoje alkoholowe, gazowane, kakao, kawa prawdziwa, mocna herbata.
"Jaka była i jest kuchnia mazurska? Odpowiedź czasami zaskakującą. Bo okazuje
się na przykład, że mięsem królującym na mazurskich stołach w święta była
pieczona gęsina. Popularnym wigilijnym daniem była kiełbasa z gęsi! Pamiętajmy,
że wiele mazurskich domów to domy ewangelików, którzy nie poszczą przed
świętami Bożego Narodzenia. Mazurska kuchnia to wynik przenikania się różnych
narodowościowych tradycji biesiadnych i gustów kulinarnych. W jej bogactwo
wpisały się wileńskie kiszki ziemniaczane, warmińskie pierogi z kaszą, dania
niemieckie i polskie. Dopiero grzebiąc w przepisach napotykamy pewne minimalne
różnice i na wyszukiwaniu tych niuansów polega cała poezja tej kuchni. W tym
tkwi też jej potencjał. Przecież te nazwy brzmią jak z bajki: plince z pomoćką,
dzyndzałki z hrećką, pieczona karbónada w miodzie... Moim kluczem w
poszukiwaniu informacji o regionalnej kuchni była gwara warmińsko-mazurska.
Czytałam opowieści napisane gwarą i wyłuskiwałam wszelkie nazwy związane z
potrawami i jedzeniem. To była świetna zabawa i taka podróż w przeszłość ,,od
kuchni''. I tak: karbónada to karkówka, kartoflanka po gbursku to zupa
kartoflana po gospodarsku, a plince z pomoćką to placki ziemniaczane z
twarogiem.
Te dziwnie brzmiące nazwy dodają tej kuchni wyjątkowości. Wzbogacają ją."
twojemazury.neostrada.pl/tm/numery/czerwiec03/selwina.html
Nie robię ścisłe tygodniowych jadłospisów, ale n akilka dni tak,
zaczęłam niedawno i widzę, że to działa!
rodzina 3 osobowa (dwa plus dorosła córka), ja zazwyczaj jem obiad w
pracy. Gotuję więc ciepłe jednodaniowe obiadokolacje, które mąż je w
ciągu dnia, a my późnym popołudniem (albo tylko córka).
W każdym tygodniu gotuję:
1. gęstą zupę (z mięsek, ziemniakami, włoszczyną)- rosół,
pomidorowa, jarzynowa, węgierska, cebulowa;
2. makaron z sosem, jarzynami i mięsem (sos pomidorowy albo biały);
3. pieczony w piekarniku kawałek mięsa (schab, karkówka, żeberka)
lub coś z drobiu: skrzydełka, piersi w panierce;
4. z braku czasu- kupne pierogi, kopytka, kluski śląskie,
5. w przypadku nadmiaru czasu- w weekendy: lazania, kotlety mielone,
nalesniki, placki ziemniaczane, bułeczki drożdżowe z barszczem...
Każda z potraw w wersji dwudniowej- ew. zamiennie ryż, ziemniaki,
kasza. Wszystkie są mało pracochłonne i zawsze takie, żeby domownicy
nie marudzili, że nie lubią...
Wbrew pozorom obiady są pożywne i niezbyt drogie, ale jarzyny kupuję
na targu, mięsa zazwyczaj promocyjne. Zakupy robię z wyprzedzeniem,
jesli tylko mogę gotuję dzień wcześniej (mięso do piekarnika
wieczorem, zostawiam w ciepłym do rana, zupa podobnie- nastawiam
wieczorem). Nie znoszę robienia zakupów i gotowania obiadu od zera
po powrocie z pracy (zazwyczaj ok 18). Jednodniowe wyprzedzenie
wyraźnie zmniejszyło mój stres...
Bauerntopf :) Wlasciwie to nie wiem czy to jest typowo niemieckie, bo kiedys
myslalam ze placki ziemniaczane sa typowo polskie, a tu klops, zna je chyba pol
swiata ;)

Jak chodzi o Bauertopf to jest to taki Eintopf ze spora iloscia ziemniakow,
mielonym miesem i papryka. Pyycha :)
U nas najchętniej dzieci (oraz mąż) jadają wszelkiego rodzaju pierogi. Z
wiadomych względów nie mam czasu nigdy zrobić dużej ilości tychże (raz
próbowałam, gdy było jeszcze dwoje małych dzieci, ale oczywiście ciasto mi
wyschło itd.). Całe szczęście często ratuje nas ciocia, która uwielbia lepić
pierogi. A jak nie, to kupuję mrożone - można kupić naprawdę niezłe.
Poza tym to tradycyjnie - kotlet(w różnych postaciach, byle nie w sosie -
starsze dzieci jakoś nie tolerują sosów (?), ziemniaki i gotowana jarzyna plus
mizeria lub sałata, tarta marchewka, ogórek kiszony. Od czasu do czasu
zapiekany makraon z sosem pomidorowym i mielonym mięsem, naleśniki z serem i
rodzynkami, placki ziemniaczane. A na śniadania i kolacje dzieci ostanio
preferują jajka pod wszelką postacią oraz grzanki z serem.
co dotyczy kuchni bialoruskiej - wszystko co z ziemniakow.To moga byc kolduny,
placki ziemniaczane. Osobiscie lubie gotowac placki ziemniaczane( w srodku
usmazone mieso mielone, cebula, przyprawy) _ do tego smietana.
przypis latwy . jezeli chcesz to napisze.
co dotyczy kuchni ukrainskiej to 100% naucz sie gotowac ich barszcz. Bardzo
smaczne!
Co dotyczy kuchni polskiej mam jedno pytanie
dlaczego pierogi ruskie sa z ziemniakami a nie z miesem???
Pzdr.
vitali napisał:

> co dotyczy kuchni bialoruskiej - wszystko co z ziemniakow.To moga byc
kolduny,
>
> placki ziemniaczane. Osobiscie lubie gotowac placki ziemniaczane( w srodku
> usmazone mieso mielone, cebula, przyprawy) _ do tego smietana.
> przypis latwy . jezeli chcesz to napisze.
> co dotyczy kuchni ukrainskiej to 100% naucz sie gotowac ich barszcz. Bardzo
> smaczne!
> Co dotyczy kuchni polskiej mam jedno pytanie
> dlaczego pierogi ruskie sa z ziemniakami a nie z miesem???
> Pzdr.
Pierogi ruskie od Rusinów - niepolskich mieszkańców Galicji. Klasyczne pierogi
ruskie nie sa z samymi ziemniakami, lecz z dodatkiem białego tłustego sera.
Polewane zwykle obficie tłuszczem ze skwarkami i popijane zsiadłym mlekiem.
moi psowie uprzejmie zajadają sie nie tylko mięsem, ale też tym co jemy w domu -
sprzataja po nas, czasem nawet jak nie zdąrzymy dojść do stołu.
Pożerają placki ziemniaczane, kluski, wszystkie warzywa, czasem owoce, nawet
ogórki kiszone i kapustę kiszoną - ale tylko prawdziwą. Nie ruszą kapusty na
occie. Lubią dobre mleczko, kefirki, ananasa kandyzowanego, papaję, mango i co
tylko im do łepetyny przyjdzie.

Nie przejmuj się od samego początku najpierw miałam potworny apetyt, więc tyłam
potem zaczęłam wymiotowac, więc spadło mi trzy kg, ale to tylko tak waga
wskazywała bo ja sama po sobie nie czułam tego, teraz natomiast apetyt mi
powrócił, wczoraj np, wracając z pracy, zamarzyły mi się pyzy z mięsem albo
frytki z keczupem, oczywiście kupiłam jedno i drugie, pyzy na obiad, frytki na
kolację. Ostatnio też mam szaleńczą ochotę na ziemniaczki pod każdą postacia,
frytki, smazone ziemniacki z kefirem, placki ziemniaczane wszystko co jest z
ziemniaków, a dzisiaj rano zadzwoniłam do mojej mamci i zażyczyłam sobie babkę
ziemniaczaną, bo zanim ja po pracy bym ją zrobiła to przeciez bym umarła z
głodu ;))
Generalnie dzieci nie kochaja warzyw wiec pomyslalam ze podam mix czyli cos co
lubi + cos czeko nie lubi. Na poczatku gdy dziecko uczy sie smaku lub ma
problemy z trawieniem daje malo warzyw a duzo tego co lubi.
Dobrym sposobem jest mieszanie warzyw z miesem. Kotlety mielone mozna doskonale
pomieszac wariantowo z gotowanym brokulem lub cebula (daje kleistosc)lub tarta
marchewka lub tarta pietruszka lub brukselka lub innym warzywkiem.
Smaczne zupy to tez sposob na podanie warzyw. Wazne by dodawac je na koncu, na
krotkie gotowanie.
Placki ziemniaczane mozna wzbogacic tartym kabaczkiem,pietruszka lub
czymkolwiek. Jesli lubi nalesniki to mozna podac z farszem warzywnym.
Na wygrzebywanie z mixa mieska mam jedynie rade ktora polega na bardzo drobnym
krojeniu lub miksowaniu.
ziemniaki smażone, czy placki ziemniaczane i kapusta razem z kaczką dadzą w
sumie piorunujący efekt, jeśli chodzi o naszą wątrobę. wiem, że kaczka często
bywa tak podawana, ale myślę, że to za dużo dobrego na raz.
-*-
w moim domu od kiedy pamiętam piekło się kaczkę z jabłkami. Zawsze przyprawiana
była tak samo: czosnkiem utartym z majerankiem, solą i pieprzem oraz
posmarowana lekko miodem (tylko wewnątrz). jablka bezwzglednie musiały byc
kwaśne (bojkeny, antonowki), i nimi faszerowana była taka kaczucha.

Teraz gdy łatwo jest kupić same tylko piersi z kaczki (pyszne mięsko i nie
trzeba się mordować z kośćmi), zrobiłam małą modyfikację rodzinnego przepisu.
Kaczkę przyprawiam tak samo, skórkę nacinam w krateczkę, okładam cząstkami
jabłek, pod koniec pieczenia smaruję miodem. Upieczone razem z mięsem jabłka
niestety nie bardzo nadają się do jedzenia (pieką się zanurzone w tłuszczu).
gotuję więc oddzielnie dodatkową porcję jabłuszek, przyprawiam majerankiem,
czosnkiem i odrobiną soli. Stanowią one dodatek do upieczonego mięsa. Do tego
już tylko ziemniaczki ugotowane w małej ilości wody i utłuczone (bez śmietany,
masła, czy czegokolwiek, nie jest to takie tradycyjne puree). No i jeszcze
dobre czerwone wytrawne winko, bo inaczej wątroba mimo wszystko będzie miała
kłopoty.
Też placki ziemniaczane,pierogi nie z mięsem czy kapustą ale z owocami albo
ruskie,kopytka,knedle,pierogi leniwe,makaron ze śmietaną i truskawkami.Bardzo
lubię te dania,mój syn także,ale mąż już nie;)Dlatego gotujemy je sobie,ale na
szczęście męża rzadko kiedy nie ma w domu na obiedzie;)
odpowiadam
cukinia foto:
www.hipernet24.pl/prodinfo.php?item_id=2317&pkt_id=&pro_id=
hem.passagen.se/dziuba/cukinia.html
kabaczek czyli dynia szparagowa :-)
Kabaczek (Cucurbita pepo convar giromontina) jest rośliną jednoroczną z rodziny
dyniowatych, o pokroju krzaczastym lub płożącym się. Jego duże, wydłużone,
butelkowate owoce zwężają się u nasady. Zielone lub zielonożółte kabaczki,
często nakrapiane są jaśniejszymi, zielonożółtawobeżowymi plamami. W przekroju
mają wygląd podobny do ogórków, a ich miąższ jest zielonkawy.
Kabaczki zawierają dwukrotnie więcej witaminy C niż dynia oraz prowitaminę A,
witaminę B, dość duże ilości skrobi, a także: wapń, potas, żelazo i magnez.
Kabaczki są niskokaloryczne, odkwaszają organizm i sprzyjają przemianie
materii. Dzięki właściwościom lekko przeczyszczającym i moczopędnym polecane są
osobom chcącym zrzucić kilka zbędnych kilogramów.
Najlepiej spożywać kabaczki niezbyt wyrośnięte, gdy osiągną długość 25
centymetrów. Można je gotować, marynować, grilować, smażyć i faszerować mięsem,
serem i ryżem. Bardzo smaczna jest zupa z kabaczka oraz zapiekanki, kotlety i
sałatki. Można także robić omlety z jego dodatkiem oraz ścierać go na drobnej
tarce i smażyć tak jak placki ziemniaczane.
free.art.pl/alicja/pages/kabacze2.htm
Jestem RYBĄ. Kocham jeść, uwielbiam gotować. Zjem prawie wszystko, z
pominięciem szerszeni, mrówek i wszystkiego co jeszcze żywe.
Na topie zawsze u mnie kaczki, gęsi pieczone, śledzie solone, zupy grzybowe,
tatar z plędwicy wołowej, zupa gulaszowa, kapuśniak z kiszonej kapusty, kiszone
ogórki (kanapka z białym serem z plastrami dobrze czosnkowych kiszonych ogórków-
na śniadanie, obiad lub kolację), POMIDORY!!!-do wszystkiego, kasza gryczana -
nawet sama, smażone krewetki, fasolka szparagowa zielona cieniutka, żółta
płaska - z masełkiem, śliwki węgierki, czereśnie, mandarynki, pieczone
ziemniaki nawet w piekarniku z czosnkiem i rozmarynem, placki ziemniaczane -
tylko cienkie, kwaśne mleko, kefiry, ser pleśniowy rokpol, pyzy ziemniaczane z
mięsem, zupa grzybowa z borowików, barszcz ukraiński, chłodnik litewski,
naleśniki - ale tylko cienkie i chrupiące!........ o jezusicku lecę do kuchni.
Rozki z ziemniakow-faszerowane . Moj hit ;-)
Ostatnio oszalalam na punkcie.
I gwarantuje, ze oszaleje kazdy, kto lubi placki ziemniaczane i krokiety;-)))

Robi sie tak:
4 ziemniaki ugotowane (uluc na pure)
2 ziemniaki surowe, starte drobno
2 jajka
2 lyzki maki ziemniaczanej
2 lyzki maki pszennej
sol, pieprz
Wymieszac wszystko. Robi sie z tego dosc plastyczne ciasto. Ttrzeba je
podzielic na kilka czesci, utoczyc takie rulony, jak na kopytka, tylko
grubsze, rozwalkowac i wycinac kwadraty. Pakowac farsz, sklejac w trojkat i
podsmazyc na rumiano a potem jeszcze na kilka minut do piekarnika.
Farsz: drobno pokrojone pieczarki z cebulka lub bez. Mysle, ze z kiszina
kapusta albo miesem albo soczewica tez byloby dobre.
Pasuje do barszczyku.
Polecam z calym Cynamoonowo-forumowym autorytytetem ;-)))
juz odpowiadam :)

1. sniadanka: nie jadam, pije tylko kawe, a najczesciej dwie
2. obiadek: nie przepadam za miesem, a jak juz to zakamuflowane w potrawkach ;)
najulubienszych potraw mam kilka:
a) lasagne, koniecznie kazdy swoja porcje ma zapieczona w osobnym naczyniu
b) faszerowane ziemniaki pieczone
c) zawijance (indyk owiniety poledwica, a nastepnie w szynke, w srodku
nadziecie: por, grzyby, ogorek), ale to tylko moja mama robi doskonale
d) zupy: krem-porowa, cebulowa z serem (doskonala do piwa na wieczor!)
e) zapiekanka z baklazanow i pomidorow, inne zapiekanki tez lubie :)
f) francuskie nalesniki na ostro, placki ziemniaczane z warzywami

do kazdej bez wyjatku potrawy (oprocz zup) wielka micha salaty (salatki)

3. deserek: ciastka francuskie z zurawina (sama pieke, jestem mistrzynia!),
bita smietana posypana czarna czekolada, paczki z jablkami (tez mam
opatentowany przepis, hihi), wisnie w likierze, wedlowskie waniliowe ptasie
mleczko, galaretki w cukrze, orzechy w sliwce (orzechy wloskie zamkniete
w ogromnej sliwce wegierce, sliwka idealnie zasklepiona przez kilkuminutowe
gotowanie w syropie wlasnym - delicja!)

deserek jem zawsze, nawet jesli nie jem obiadkow, KOCHAM SLODYCZE!

4. kolacyjka: salatki, salatki i raz jeszcze salatki, a do tego duzo zoltego
sera wszelakiego oraz nadziewane papryczki, pieczywo ciezko mi wchodzi

humor poprawiaja mi slodycze oraz wyprawy do lasu, bo ja czarownica jestem :))
Moja suczka jest wszystkożerna ;)Lubi zarówno suchą karmę jak i pożywienie
przygotowywane w domu. Na codzień dostaje najczęściej ryż z mięsem i marchewką,
rosół z makaronem, chleb z masłem i kawałkiem jakiegoś mięcha. Lubi też placki
ziemniaczane, nalesniki (bez dodatków), twaróg, jajka itd.
Kiedyś dostawała też kaszę (z mięsem) ale odstwiłam ją, bo moja psica miała po
niej sensacje żołądkowe. Kiedyś dla wygody ( nie trzeba gotować mięsa a obierać
go z kości itd )dostawała ryż lub kaszę wymieszaną z puszką Chapi lub
PedigreePal. I mimo że była karmiona normalnie to zaczęła chudnąć, sierść
straciła połysk, zaczęła wypadać itd Najwyrażniej jej puszkowane mieso nie
służyło.
I jeszcze taka ciekawostka: mój pies od pewnego czasu ma niestrawność po
kurczaku, ale tylko takim kupionym w sklepie, z nieznanej hodowli. Natomiast
nie ma żdanych dolegliwości po kurczaku z takiej małej hodowli gdzie kurki
jedzą naturalnie i biegają po podwórko a nie tłoczą się w przepełnionych
kurnikach.
Stosunkowo :) pozno i radosnie :))))
Helo yellou Wszystkim,

Hippo,
fajny rap :).

Wiosna najwidoczniej gdzies ten tego ze szczeniakiem.
O szczeniaku dobrze to swiadczy poniewaz wiosna jest zdrowo
zakrecona. Cieplo inwestuje gdzies indziej. Prawie cale
w szczeniaka. Pada/leje na zmiane. Tak naprawde to do doopy
z taka pogoda. Mozna sie rozpic i ten tego zupelnie lub na smierc.
Nieprzerywane slonce by sie przydalo na troche chociaz.
Przerywane moze byc stresujace i ewentualnie niezdrowe.

Ojciec w juz w domu. Szpital mu nie ten tego. Wcale sie nie dziwie.
Kto szpital lubi? Pies czule wital wlasciciela.

Dzisiaj otwiera sie nowa restauracja/pub "Chrobry" u podnoza Walow
Chrobrego. Pelna gala i rewia brazylijska bedzie.

Placki ziemniaczane dzisiaj na obiad jadlem. Z duzym apetytem.
Pyzy to chyba tylko z miesem? Smak pyz/ow jeszcze ciagle w pamieci
moich kubeczkow smakowych trwa. Chociaz wolno sie zaciera...

Qrde, co za pogoda! Kaprysna, wilgotna, prawie kobieca :).
Slonca, slonca nam trzeba. No, i pocalunku Fortuny. Kumulacje
nam ten tego pecznieja. Na dwoch kontynentach.

Zanurzajac sie w wieczor i ewentualnie dalej w noc slonecznie
Wszystkich pozdrawiam,
m.
No dobra, sami się o to prosiliście
Moje menu:
1) Lazania
2) Smażona ryba, np. łosoś
3) Makaron z owocami morza
4) Makaron ze spaghetti
4) Makaron z pesto
5) Leczo
6) Naleśniki
7) Placki ziemniaczane
8) Pyzy z mięsem

Jeśli o czymś zapomniałem, to przepraszam, ale jak mi się chce jeść!!!

Do tego najlepsze piwo na świecie - reklama, a co tam - Heineken, mniaaaaam!
Dla mnie ryż (brązowy!) był ok, taks samo jak kasza gryczana czy jęczmienna lub
płatki owsiane. Schabowy nie wchodził w rachubę, bo po zbyt tłustych rzeczach
cukier mi właśnie skakał. Mleka rano nie mogłam wogóle, a wieczorem to nawet w
sporych ilościach.
Naleśniki jadłam (z mięsem lub z kapustą i grzybami, z serem nie miałam odwagi
próbować) i było ok, podobnie placki ziemniaczane (smażone bez tłuszczu na
teflonie, z użyciem mąki razowej) i też było bez problemu.
Owoce jadłam 3 razy dziennie do posiłków : np 2-3 mandarynki czy trochę (około
10 sztuk) truskawek. Im bliżej końca tym łatwiej wytrzymać.
Ze 3 razy (świeta czy komunia) zjadłam po kawałku ciasta (wybierałam jak
najmniej słodkie).
co Wy tak z tymi jajkami...
ja daje jedno, trzepie na oko z mlekiem jak nie mam z wodą, potem
mąka tez na oko i jak na słodko to cukier waniliowy ,
jak z serem białym z papryką, czy z miesem to nie

kiedyś probowałam z mineralną, ale albo przesadziłam z ilośćią,
albo ...bo bąbelkowały na patelni i te kółeczka mi przywierały,
brzegi twarde...już nie eksperymentuje
zresztą dzieciaki ostatnio tylko ziemniaczane placki chcą
Śniadania do wyboru- płatki z mlekiem, jajecznica na szynce, omlet,
jajka na miekko, na twardo na kanapkę, tosty s serem, jogurt z
bułeczka maślaną, kanapki z serkami, pomidorem, ogórkiem, serem
żółtym, wędliną, parówki od czasu do czasu,kasza manna z jabłkiem,
do picia woda, lekka herbata, albo kakao, czasmi jakis sok.

Drugie śniadanie- jakis owoc- gruszki banany, jabłka...

Obiady- je to co my- zupy- rosół, pomidorowa, ogorkowa, kalafiorowa
itd..- zawsze jemy albo 1wsze albo drugie- zupa zawsze z mięsem
Drugie danie- Kotlety schabowe, mielone, z piersi- to z ziemniakami,
kaszą gryczana, jaglaną i do tego jakaś sałatka, surówka, pomidor
ogórek, buraczki itd, nalesniki, placki ziemniaczane, jakies gulasze-
to co akurat mam zaplanowane dla nas to i mały zjada.

Podwieczorek- Owoc albo mała kanapka

Jak zje duzo na podwieczorek to juz nie chce kolacji- przewaznie tak
jest- ale jak mąż przychodzi z pracy i cos je to mały od niego cos
tam zawsze pojada.

Raz na tydzień pozwalam na jakis słodycz i jest to przewaznie jajko
niespodzianka albo kawałek gorzkiej czekolady.

Dodam, że moje dziecko nie chce pić mleka i nie lubi kaszek z paczki
ani słoików także gotuje codziennie, albo na 2 dni...
jako ciasto polecam marchewkowca :)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=25018542&a=25043579
oczywiscie w formie tortu tutaj, udekoruj cukrowymi/marcepanowymi marchewkami i
bedzie rewelacja :)

jesli chodzi o potrawy, to ciezko mi cos poradzic nie znajac gustow Twojej mamy...

moze placki ziemniaczane z gulaszem "fasolowym" (tzn cebulka, mieso, rozne
fasole - czerwona, biala, jasiek, co sie ma, moga byc i inne warzywka)? u mnie w
rodzinie hit :) albo lazania "fasolowa" - pomysl podobny jak na placki, tylko
sos musi byc bardziej mokry (duzo sosu pomidorowego), moze byc bez miesa (mi
wegentarianska bardziej smakuje), jesli z miesem - pokroic go drobniutko.

powodzenia :) mysle, ze dla mamy sam fakt, ze dla niej gotujesz/pieczesz bedzie
najlepszym prezentem :)
Oj, miałam dokładnie to samo. Mój syn (2,5 roku) potrafił chodzić z jedzeniem w
buzi baaardzo długo i wcale mu to nie przeszkadzało, a po czasie po prostu
wypluwał. Najgorzej było z mięsem. Czy popijał czy nie mięso i tak zostawało.
Teraz trochę mu przeszło. Najchętniej na obiad jada ziemniaki + mięso z sosem
typu klops albo kotlet mielony. Surówek i warzyw gotowanych generalnie nie lubi,
jedynie buraczki. Dlatego dostaje to, co lubi. No i zapomniałam o kluskach
śląskich z sosem, które też mu bardzo odpowiadają. Może dlatego, że śliskie i
gryzie się krócej. Placki ziemniaczane tez uwielbia.
mieszkam w domu, to mi mama gotuje ;p

ale co do prostych potraw... kup sobie jakies pierogi mrozone, i te pe
placki ziemniaczane nie sa raczej trudne do zrobienia, mozesz sobie kupic
jakies frytki i przygotowac powiedzmy jakims miesem.
jajecznica...
mozesz eksperymentowac..
helena_50 napisała:

> bierze się dwa gotowane w łupinach ziemniaki obiera dodaje jednego banana
> uciera z łyzeczką oliwy i zjada.

Można też usmażyć placki ziemniaczane. Potem można jeść na słodko z cukrem lub
na ostro z mięsem (placek zbójnicki).

S.
da się radę-wiem z własnego przypadku. Tylko trzeba z ołóweczkiem niestety
wszystko wyliczac. Ubranka dla dziecka-ciuchlandia lub allegro. Sobie nie
kupiłam od baaaaardzo długiego czasu,nie licząc na chrzciny dziecka (
Obiadki można taniutkie wykombinowac, placki ziemnaczane,naleśniki,zapiekanki
makaronowe lub ziemniaczane,makarony z mięsem i sosem itp itd
Mięsko kupujemy od znajomych gospodarzy,pół świniaczka starcza na spory okres
czasu i jaka oszczęność. Część porozbijać na porcje obiadowe, część uwędzic.
Ludzie żyją za mniej i większa liczba osób. Nie wiem jak to robią,naprawdę to
już cuda (
Pozdrawiam
Moj chlop pochodzi z Poludnia Francji i glownie on w domu gotuje.

Najtrudniej bylo mi sie przystosowac do jego bardzo regularnych godzin posilkow, typowe dla Francuza Chocby sie walilo i palilo on musi zjesc obiad miedzy 12a a 14a, a kolacje o 20ej. Ale szybko sie przyzwyczailam i dzis tez robie sie glodna o ustalonych godzinach

Poza tym on jest Francuzem, ktory robi przepyszne placki ziemniaczane i takie pierogi z miesem, ze niejedna polska gospodyni zapyta go o przepis. Ja niezle sobie radze z jego ulubionymi daniami - ratatouille i cassoulet.

Nigdy nie mielismy trudnosci z przekonaniem sie do nowych smakow, co jest bardzo praktyczne w podrozy, skosztowalismy pieczonej swinki morskiej w Ameryce Pld, jak rowniez alkoholow, w ktorych zatopione byly weze i robaki
(te różne pierogi,
> babki ziemniaczane, zeppeliny, itp)?

Mniam... babki ziemniaczane i zeppeliny, podobnie jak inne wynalazki z surowych
tartych ziemniaków to raczej na północ od Lipiec i nieco na wschód. Podlasie
bardziej. Zresztą one się u nas nazywały podobno kartaczami, do moich czasów
przetrwały w wersji pomniejszonej i zaokrąglonej jako pospolite pyzy z mięsem.
Ino tak sobie myślę, że jeśli akcja powieści ma być w pierwszej połowie lat
80-tych, to zeppelinów tak czy inaczej jeść nie mogli ;)...

Zaciekawiło mnie przy okazji, że przywróciłaś im "oryginalną' pisownię. Zawsze
myślałam, że wzięliśmy tę nazwę od Litwinów, a u nich to już zlitewszczony
cepelinas. Swoją drogą jestem ciekawa, jak nazywali toto wcześniej.

Wiesz, nie chodziło mi o jakieś wyraźnie lepsze potrawy. Zawsze wydawało mi się,
że przy ubóstwie produktów próbowano sobie trochę urozmaicić posiłki sposobem
przyrządzenia. Choćby jakieś zacierki na przykład, placki przecież najróżniejsze
były robione (jak olej do smażenia był), nawet kasza, to prażucha jakaś czasem
dla odmiany albo co. Może dlatego, że facet, to Reymont do kulinariów takiej
wagi nie przykładał i kazał im w kółko chleb z mlekiem i ziemniaki z mlekiem
zasuwać. Ale z drugiej strony, sporo o konkretnych potrawach pisze i te
wigilijne szczegółowo wymienia, i te wszystkie od święta, czy to wesele, stypa,
czy Wielkanoc, też.

Jakoś tak nie mogę uwierzyć, że po prostu nie umieli. Ale może ja zaściankowe
myślenie prezentuję?
jako wegetarianka powiem, ze wg mnie jest nieetyczne i dlatego od
bardzo dawna tego nie robię. natomiast jako liberał daleka jestem od
pomysłu, by taki sposób żywienia komus narzucac. Z kilku powodów.
Jednym z nich jest własne doswiadczenie
Od dziecka nie przepadam za miesem i takie swiadome zrezygnowanie z
niego nie było dla mnie jakis wielkim wyrzeczeniem. Mam natomiast
znajomego weganina. Nie ejst sera, mleka, owoców morza, jajek, masła
i niczego co zawiera tkanki zwierzece. czsem mnie czyms poczestuje i
ja to zjadam z grzecznosci poza sałatka owocową, bo w odatku nie
uzywa soli. Moglabym tak przezyć, gdyby była koniecznosc, ale raczej
niechętnie choc jestem z tych, co jedzą, zeby życ, a nie żyja ,
zeby jesć. Jednoczesnie kolega weganin potrafi zostawić uwiązanego
psa w upale i nie zadbac, by miał w misce wodę a jego kot (taki
wychodzący - prawda, ale jego ) rzuca się na placki ziemniaczane.
Dla mnie to nic wspólnego z humanitaryzmem nie ma. Datego mam
dystans i rozumiem ludzi jedzących mieso.
Uuuuuch byłam niejadkiem zmuszanym do jedzenia więc jest tego trochę:
zupa mleczna z ryżem lub makaronem
kisiel z tartym jabłkiem
czarna przesłodzona herbata taka w pojemniku z kurkiem, wystawiana
na placyk zabaw w przedszkolu ;)
racuchy i placki z jabłkiem
ryż z jabłkiem
jabłka pieczone
szarlotka
placki ziemniaczane na słodko
krupnik
brukselka
pomidory
szpinak
kanapki z masłem i dżemem
twaróg na słono z cebulką
twarda żylasta wołowina w sosie
każda kiełbasa i właściwie każda wędlina i prawie każde mięso
hehehe pamiętam jak babcia się ze mnie śmiała, że pracowicie
wybieram z bigosu wszystkie kawałki mięsa i układam je wianuszkiem
na brzegu talerza ;) oraz jak patroszę pierożki z mięsem z tegoż
mięsa i ze smakiem pałaszuję samą pokrywę pierożka, pysznie
przypieczoną heheheheh
pieczarki
brokuły
pomarańcze
grapefruity
...
w tej chwili część z tych potraw jadam, ba nawet sama je z
przyjemnością przygotowuję ;)ale część rzeczywiście pozostała traumą
i nie tykam ;)
pozdr
Ola
Placki bomba - zrobiłam z mięsem i warzywami z rosołu, które to nie
cieszą się nidgy jakimś zaineresowaniem, a rozgotowane nie były,
więc szkoda nie zjeść - z mąką zwykłą i małym dodatkiem
orkiszu,jajem, cebulką, odrobiną czosnku - bardzo smaczne -mąż o
zgrozo jadł z cukrem jak ziemniaczane, choć nawet jakby strasznie to
nie brzmiało to nawet ten cukier pasował.
Wszystko zmiksowane na gęstą masę i usmażone na kapce klarowanego
masła.

Jako, że została jeszcze odrobina ciasta to jutro dodam drobno
pokrojoną paprykę(dzieć szaleje za papryką)i jak się usmażą już z
jednej strony to posypę tarym żółtym serem, troche przykryje
patelnię coby się stopił i kolacja z głowy
Jak synek lubi placki ziemniaczane to spróbuj może tych warzywnych,
o których pisałyśmy wyżej, np z sosem pomidoroym na ciepło albo
jogurtowym na zimno. Albo może lubi naleśniki, to mu zrób nadzienie
z podduszonych warzyw. Moja córka np uwielbia gołąbki, także
wykorzystujemy to i robimy specjalne gołąbki z dużą ilością warzyw,
dobrym jakościowo ryżem i mięsem.
A do chlebka spróbuj zrobić pastę z ugotowanych warzyw (do tego np
soczewica) albo upiec pasztet warzywny. U mnie się to sprawdza, też
mam w domu małego chlebojadka.
Ziemniaki... ale i makaron
Ziemniaki, ziemniaczki, ziemniaczunie. Gotowane, smażone, pieczone, kopytka,
pyzy, pyzy z mięsem, placki ziemniaczane, frytki, chipsy, ziemniaki nadziewane,
sałatka ziemniaczana, młode z mizerią, ziemniaki w sałatce jarzynowej, ziemniaki
z jajkiem sadzonym, zapiekanki wszelkiej maści, ziemniaki w mundurkach ze
śmietaną, ziemniaczki z gulaszem, nie wspominając o zupach z ziemniaczkami
(ogórkowa, grochówka, jarzynowa, z pulpecikami, kapuśniak. szczawiowa).... ach,
mogłabym tak wymieniać.
Ale...
Spaghetti bolognese, spaghetti carbonara, zresztą wszystkie rodzaje spaghetti,
cannelloni, lasagne, tagliatelle ze szpinakiem, zapiekanki wszelkiej maści,
makaron na słodko z twarogiem i cukrem , roladki z cukinii na tagliatelle,
ravioli w rosołku, penne z brokułami w sosie serowym, piersi z suszonymi
pomidorami z makaronem, nie wspominając o zupach z makaronem (pomidorówka,
rosołek, pieczarkowa, barszczyk, grzybowa, rybna)... ach, mogłabym tak wymieniać
godzinami
I jak tu się zdecydować??
to placki ziemniaczane, moga byc na ostro, dodatkowo z cebulka. Albo takie
placki warzywne o ktorych co i rusz czytam, ale jeszcze nie wyprobowalam, ze sie
wrzuca do ciasta nalesnikowego rozne warzywka i to sie smazy jako calosc.

A poza tym ja to jestem salatkomaniaczka i u mnie wszelkie salatki wchodza w
gre. Zima takie tradycyjne polskie, warzywne albo tunczykowe, zapychajace, latem
wlasnie takie wariacje na temat zielonej salaty i obowiazkowa salatka pomidorowa.

Nalesniki na pikantnie - z serkiem sniadaniowym ostrym w smaku i ew. warzywkami
typu ogorek, pomidor, salata w srodku. Albo miesem, jak dziecie jada.

Omlety wszelkie, wariantow pikantnych jest mnostwo.
ok - najpierw sytuacja wyjściowa mam dwójke małych dzieciaków - jedna córcia
jadła by na okragło warzywa, druga kocha mięso
drugie dania u nas sa często z mięsem - kotlety mielone, schabowe, gulasz,
pulpety, kurczaki, ryby itp 2 razy w tyg danie bezmięsne - placki ziemniaczane,
jakaś zapiekanka ryżowa czy makaronowa
dodatki - surówka z marchewki (z jabłkiem, z jabłkiem i selerem, z kiszonym
ogorkiem), surówki z kapusty (jabłko, cebulka, marchew), tzw modro kapusta, na
ciepło - marchew z groszkiem, buraczki zasmżane, ugotowana kapusta, fasolka
szpargowa, brokuły, wrazywa grilowane itp,
czasem kiszone ogórki

do obiadu mam na ogół dwa dodatki bo wtedy jest szansa że coś dzieci zjedza
(niespełna trzylatki miewają fochy na jedzenie), dobierajac to na zasadzie -
surówka z surowizny i np brokuły gotowane, albo gotowana marchewka i kiszone ogórki

No i weny mi juz brakuje....
z mojego doswiadczenia imprezowo weselnego, wiem, ze zastepowanie
kotleta kotletem bezmiesnym konczy sie na tym ze i tak nei zjem.
przede wszystkim dlatego, ze malo ktora restauracja umie zrobic
kotlety bezmiesne i dostaje jakies takie zdechle sojowe cos.
juz wolalam wesele mojej siostry, na ktorej olany zostal fakt ze ja
i matka jestesmy bezmiesne (WSZYSTKO lacznie z salatkami bylo z
miesem.. chyba nam na zlosc;P), i gdzie po prostu mezczyzna z
talerza zabieral mi mieso, a ja sie zywilam kluchami/ziemniaczkami
czy czyms. inna sprawa ze jak wrocilam o 4 nad ranem do domu to
musialam dojesc;P
ale zboczylam z tematu nie wiem do konca jakie menu planujesz,ale
moze zamiast takiego zastepowania 'wszyscy dostaja kotlety,bezmiesni
dostaja kotlety sojowe' warto miec alternatywe dla tych
nieszczesnych koteltow. nie wiem, moze jakas kapusta z grzybami (tak
mi sie jakos z wiejska impreza zwidzilo ). mysle ze jak by
wiekszosc salatek byla bez miesa, to miesozerni by nie plakali,za to
niemiesozerni mieli by wiekszy wybor
moze jakeis warzywne szaszlyki (moga byc dla wszystkich,miesozerni
moga je potraktowac jako dodatek ) zupa tez moze byc dla wszystkich
bezmiesna.. jakas zupa krem,alboco? miesozerni nie zauwaza tylko
pamietaj,zeby zupy robili na bulionie warzywnym bo nie raz
wmawiano mi ze zupa jest wege.. taka, na kosteczkach gotowana;P

gdzies na forum czytalam, ze na weselu byly podawane placki
ziemniaczane, z sosem. mozesz wiec, skoro ma byc wiejsko i pod
wodke, zaplanowac placki,i do wyboru dwa sosy, miesy i grzybowy na
przyklad
Chilijskim znajomym smakuja:

-pierogi z miesem i truskawkami (osobno rzecz jasna)
-barszcz ukrainski i czysty z pasztecikiem
-placki ziemniaczane z gulaszem
-zupa grzybowa
-golabki z miesem i ryzem
-schabowy z kapusta
-rolady z kluskami slaskimi i czerwona kapusta (ja dziewcze z dolnego slaska z wielkopolskimi korzeniami, ale babcia nie znala granic kuchni )

Jutro bedzie kolejny eksperyment, goscie dostana bitki (zrazy bite z wolowiny) z kasza gryczana i buraczki plus surowka z kapusty kiszonej. Zobaczymy jak na kasze zareaguja, bo buraczki lubia

Z ciast wziecie ma makowiec, ale nie zawijany (nie przepadamy) tylko duuuzoo maku na cienkim kruchym ciescie, szarlotka i drozdzowe z kruszonka.
chcesz żreć
> perfumowaną padline która z mięsem znanym ze stołów naszych prababć ma tyle
> wspólnego co dres z Chin ze strojem łowickim-prosze bardzo!

Również nikogo do niczego nie namawiam i chociaż nie jestem wegetarianinem, to wolę pierogi z serem lub jagodami od pierogów z mięsem i placki ziemniaczane od schabowego ;-)

ale tak dla ścisłości, dodał bym jeszcze , że warzywa i owoce, które kupuje przeciętny Kowalski, do tych warzyw i owoców znanych ze stołów naszych babek, to też są podobne tylko z nazwy, bo nawet nie z wyglądu...

pozdrawiam
Moje dziecko jak miało 17 mies jadło to samo co my dorośli - też
jesteśmy jednodaniowi. No chyba, że na obiad było np leczo, które
lubimy bardzo pikantne, wtedy dziecko dostawało część mniej
przyprawioną.
Jadłospis? Zupy wszelkiego kalibru, najlepiej wchodzi rosół. Drugie
dania: naleśniki, wątróbka, szpinak, jajka sadzone, wszelkiej maści
sałatki, bardzo lubimy fasolkę szparagową, gotowany kalafior lub
brokuły, pierogi własnej roboty: ruskie, z mięsem, z jagodami, pyzy
z mięsem, racuchy, placki ziemniaczane.
-racuchy,
-placki ziemniaczane - wersja dłuuuga z mięsem tzn. placek po węgiersku
-spagetti (np. z czosnkiem podsmażonym i wymieszane z małym serkiem topionym),
-zapiekankę z makaronem + resztki z lodówy,
-tosty lub sandwicze,
-sałata lodowa (lub inna) z podsmażoną kiełbasą (lub resztki wędlin) + pomidor,
cebula,.. co masz w lodówce (warzywa też wrzucasz na patelnię), do michy sałata
+ ciepła zawartość patelni + posypane łuskanym słonecznikiem - pycha!!!
-zapiekane bułki - z bułki skrajasz wierzch "czapeczkę", wydłubujesz środek,
wbijasz jajko do środka + co masz w lodówce (wg inwencji twórczej ), wszystko
na blachę i do piekarnika, na krótko (żeby się zagrzało i jajko się ścięło.
to tak co mi się teraz przypomniało. jak coś mi wpadnie do głowy dopisze jeszcze.

-
1. mielone, gołąbki
Do mięsa mielonego przeznaczonego na mielone lub gołąbki dodaję
zezłoconą cebulkę,
2. placki ziemniaczane
jajka do placków ziemniaczanych ubijam (generalnie wrzucam jaja,
cebulę i ziemniaki do robota) i koniecznie do placków dodaję
majeranek
3. sos
do zagęszczania sosów używam zrumienionej na suchej patelni bułki
tartej
4. galaretka z nóżek
gotuję nóżki razem z mięsem wieprzowym (biodrówka, łopatka) i
warzywami i nie dodaję żelatyny, a galaretka pięknie zastyga
5. mięso, aby szybciej było gotowe do pieczenia zalewam po dodaniu
przypraw gorącą wodą
6. białka z jaj szybciej się ubiją kiedy jajka będą wyciągnięte
prosto z lodówki
torebkowe i słoikowe "gotowce" - jakie polecacie?
WDPD zapewne nie używa jedzenia z torebki, ale na pewno są takie gotowce,
które nadają się do jedzenia i oszczędzają czas Jakie polecacie a jakie
odradzacie? Ja np bardzo lubię słoikowy sos do spaghetti bolognese z mięsem
Pudliszek, placki ziemniaczane Knorra też są całkiem ok - ale tylko zaraz po
przyrządzeniu, odgrzewane odpadają. Właśnie testuję jasny sos do pieczeni
Knorra - zobaczymy co z tego będzie. Jeśli był już taki temat to krzyczcie
Czego nie znalam/lem (kulinarnie)
.. w Polsce . Chodzi i potrawy ,ktore poznaliscie dopiero na
emigracji.
W Niemczech :
- placki ziemniaczane sa podawane z musem/przecierwm jablkowym
- jest zupa serowa ,gotowana z serem topionym , miesem mielonym i
porami

Obu potraw nie znalam w Polsce ,ale nawet mi smakuja.

Wpisujcie wasze "kwiatki" .

:o)
Koko
jakbym miala wybrac jedna i tylko jedna to chyba frytki
wszystkie ponizsze lubie tak samo:
pierogi ruskie

pierogi z kapusta i grzybami

canneloni z lachsem

placki ziemniaczane z cebula, smietana i cukrem

nalesniki z szynka cebula pieczarkami i serem, do tego keczup wymieszany z majonezem

swieze pieczywo pod kazda postacia

spaghetti carbonara-ale nie tam zadne poodroby-ma byc bialy sos, skwarki, zielona pietruszka i parmezan

jajka z majonezem i szczypiorkiem

kartacze-te duze z twardym miesem w srodku, polane smietana z cebula i boczkiem

karkowka z grilla z sosem czosnkowym-duuuuzo sosu i duzo czosnku

chleb posmarowany delma, posypany przypraw i rzucony na grilla

wiecej grzechow nie pamietam

juz wiem, od czego taka gruba jestem
Kurpie <-> Podkarpacie
Przede wszystkim racuchy - to sa placki ziemniaczane, pazłotko lub złotko lub
sreberko (od czekolady), pępuchy (wym, pempuchy) to placki na drożdżach pieczone
po 4 lub 5 na patelni, oczywiście warząchwia (warząchew) to lyżka do zupy, jest
i weterynIarz i zaDrdzewialy, kartofle nie ziemniaki, o, u zony (okolice
lezajska) jest cyrkulatka - krajzega i 'dać po piskach' - zahamowac. duzo jest
innych regionalizmow: ostatnio wyplynal taki: u niej pierogi - to pierogi
ruskie, u mnie pierogi to pierogi z twarogiem z cukrem, do tego golabki u mnie
to kule z miesa z ryzem, u niej kule z ryzu z miesem, podawane oddzielnie, jako
osobne danie, u nas zawsze z ziemniakami. wychodzi sie na dwor, nie na pole :).
Swiadek i swiadkowa, nie druzba i druzbantka... W szkole w klasie jest gospodarz
nie przewodniczacy (czego? klasy?) itd itp...
A ja od kilku lat ziemniaki jadam okazyjnie. Warto przestać je jeść,
bo spada waga. Ale od czasu do czasu, gdy robię placki ziemniaczane
to sobie nie odmówię, a jak mnie najdzie ochota to skubnę, ale takie
prosto z wody, chociaż wolałabym i z sosem i z mięsem. Ale musi
wystarczyć z wody + surówka.Niestety.
Za te linki to masz u mnie litr ruskiego bimbru i kastrule kiszonej kapusty :)
tradycyjnej rosyjskiej :)

Akademiki najlepiej wspomina z miasteczka medycznego w Minsku. farba odchodzila
od sciany chyba wybierala sie na jakas wycieczke :D
karaluchy byly stalymi mieszkancami pokoi. nawet jednego kolega chcial oswoic.
niestety karaluch uciekl dnia nastepnego :D alejedzenie to bylo niesamowicie
smaczne. grube placki ziemniaczane z niesamowicie duza iloscia skwarek i polane
smietana. alno pyzy z miesem. tak wielkie, ze jedna miescila sie w obu dloniach :D
Wszystko doszło, dziękuję, przyda się na przyszłość.
Bowiem zasięgnęłam opinii męża, i wiem już, że moja teściowa niezbyt wiele
rzeczy lubi (teść jest bardziej rozwinięty kulinarnie;))Zapiekanki odpadają
Mogą być:
-ziemniaki z kefirem
-pierogi ruskie lub z mięsem
-naleśniki z serem na słodko
-placki ziemniaczane
-mięso pod różną postacią, najlepiej kotlety schabowe, przy czym musi być z
ziemniakami, kasza odpada
-pyzy
Nie wiem, jak z tego stworzyć elegancki obiad i jeszcze się wykazywać jako
synowa;(( Pierogów za często nie lepię, boję się, że nie wyjdą, pyz nie umiem.
Pewnie skończy się na kotletach.
>nie chce mi się tłumaczyc oczywistosci. wez rocznik statystyczny,
porównaj dane o spozyciu mięsa w polsce np. w pierwszej polowie lat
osiemdziesiatych i w pierwszej polowie lat dziewiecdziesiatych XX w.
przy okazji mozesz tez rzucic okiem na np. liczbe oddawanych do
uzytku mieszkan, np. za poznego "gierka" i, powiedzmy, teraz. a
potem pomysl, co z tych danych wynika, :).<
Podziwiam Twoja wiare w moc slowa pisanego w roczniku statystycznym-
naprawde!Jest rozczulajaca.Czy wierzysz rowniez, ze do wyborow w
tamtych czasach szlo 99,9% uprawnionych do glosowania i wszyscy
glosowali na jedyna sluszna liste?
Ale do rzeczy.Ilosc oddawanych mieszkan...Moi Rodzice w 1975
wplacili na moja ksiazeczke mieszkaniowa pelen wklad-co bede duzo
mowic, w zeszlym roku (2006) te ksiazeczke zlikwidowalam.Powiem
wiecej- nikt z moich znajomych nie skorzystal z tak licznie (jak
mowisz) oddawanych mieszkan.Spozycie miesa hehehehehe, ciekawe kto i
w jakich ilosciach musial sie tym miesem zajadac, zeby otrzymac tak
imponujace dane w roczniku statystystycznym- u nas bylo cienko, z
lat siedemdziesiatych pamietam takie dania obiadowe jak jajko w
sosie musztardowym,ziemniaki z kaszanka,placki ziemniaczane z cukrem
albo roznego rodzaju geste zupy(i bynajmniej nie z miesa byla ta
gestosc). Nie wiem skad Twoj cieply wizerunek tamtych czasow?Moze
zylismy w roznych peerelach?
To teraz ja odświeżę wątek . U nas 3-4x w tygodniu są zupy (żurek- sama kiszę,
pomidorowa, zupa gulasz, cebulowa, barszcz ukraiński, jarzynowa krem) + coś
lekkiego na kolację np. naleśniki z różnymi farszami od slodkich (nutella+
banany, ser biały gł. dla dzieci, czasami ja też zjem 1-2, maż nie jada na
słodko) po słodkie (mięsne, szpinak+ser pleśniowy+ śmietana, gęstszy sos
boloński; warzywna mieszanka chińska z przyprawami; uduszone w sosiku pieczarki
itd). Zarówno zupę, jak i farsz do naleśników mam przygotowane dzień wcześniej.
Lubimy tez ryże i makarony z róznymi sosami, potrawkami (np z mieska z zupy), ze
szpinakiem itd.
Rózne zapiekanki- z reguły "na winie", czyli z tego co akurat w lodówce jest.
Często mrożę wędlinę, na którą nikt nie ma ochoty, czy trochę miesa, które
pozostało z obiadu i pózniej do zapiekanki jak znalazł.
Pierogi - ukochane z mięsem i ruskie. Zawsze staram się zrobić podwójna porcję i
zapas zamrozić. W przypadku, gdy nie chce mis ie gotować, jak znalazł.
Z dań typowo mięsnych to: schabowe, ale z piersi kurczaka; karczek zamarynowany
wcześniej w oliwie i przyprawach, kurczak na różne sposoby, mielone, różne
klopsy w sosie, czasami pizza.
Placki zeimniaczane po węgiersku, tarty jako dodatek do zup itd.
Poza tym dania typowo wegetariańskie, jak np. kotlety z kalafiora, z ryżu z
róznymi sosami, krokiety ziemniaczane do sosów, duszone warzywa itd.
Nie przesadzaj, Nati.
Byłam ostatnio na weselu, bardzo notabene eleganckim i drogim, gdzie każde
danie, sałatka i przystawka były z mięsem lub rybą. Wiem, że ludzie tak naprawdę
jedzą, lubią to i tego oczekują na weselu, ale...zostały mi ciasta, chleb z
masłem i ziemniaki, o które musiałam niemalże walczyć z innymi gośćmi, chcącymi
dołożyć ich sobie do mięsa.
Państwo młodzi byli uprzedzeni o moim sposobie odżywiania i nawet dzwonili, by
zapytać, czy jem rybę. Niestety, na weselu otrzymałam dwa placki ziemniaczane na
pierwsze danie, a potem już nic, podczas gdy inni goście co godzinę-dwie mieli
zmnieniane nakrycia i donoszone nowe potrawy.
Szkoda, bo się nie najadłam, alkoholu też nie piłam, żeby się nie upić na pusty
żołądek...a zapłacili za mnie 250 zł.
Ślub i wesele były ok, i oczywiście nie jechałam tam się najeść...ale warto
pomyśleć o tym, że jeśli ktoś nie je mięsa od 13 lat, to nie może się tak po
prostu "dostosować" i "nie wydziwiać".
Ja tez nie znam zupy soljanki barszczu z dudkami - nie znam, co to sa dudki ????
za to uwielbiam placki ziemniaczane na slodko, natomiast podawane na słono - sa
dla mnie do zaakceptowania
A i pierogi z serem na slodko bardzo lubie, lubie rowniez z owocani, miesem,
soczewica, z dynia, ruskie
a moj wloski maz uwielbia bigos i baszcz
nie przepada za zurkiem

co jakich czas urzadzam polskie kolacje dla wloskich przyjaciol
najwiekszym powodzeniem ciesza sie pierogi z miesem, kapusta i
oszukane ruskie(zamiast twarogu ser feta), zrazy zawijane, golabki,
placki ziemniaczane zwykle i po wegiersku, schabowe z kapusta,
kotlety mielone no i krokiety
Moje propozycje są takie:
- Ryz zapiekany z jabłkami
- Racuchy z jabłkami
- Naleśniki z brzoskwiniami z puszki i bananami
- Ziemniaki lub kasza z jajkiem sadzonym i kefirem
- Leczo (papryka i cukinia są na placach bardzo tanie o tej porze roku)
- Wątróbka z cebulką, ziemniaki i ogórek kiszony
- Makaron z serem białym i cukrem
- Pierogi z kapustą i mięsem
- Pierogi ruskie (ziemniaki i ser biały)
- Placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym lub śmietana
- Makaron z duszonymi pomidorami bez skórki z czosnkiem, posypane żółtym serem
kan_z_oz napisała:

> PS;Ortalion - umiem już robić placki ziemniaczane. hehehehehe
a dowiedzialas sie jaka jest roznica miedzy starymi i nowymi
ziemniakami?
no i chwalic to sie zacznij jak pyzy ziemniaczane z miesem nauczysz
sie robic
(od tego ekspertem jestem, cus jak bonk w trzepaniu skorkom, wiec i
ocena ostra bedzie)
ontarian napisał:

> kan_z_oz napisała:
>
> > PS;Ortalion - umiem już robić placki ziemniaczane. hehehehehe
> a dowiedzialas sie jaka jest roznica miedzy starymi i nowymi
> ziemniakami?
> no i chwalic to sie zacznij jak pyzy ziemniaczane z miesem
nauczysz
> sie robic
> (od tego ekspertem jestem, cus jak bonk w trzepaniu skorkom, wiec
i
> ocena ostra bedzie)
ODP: Dawaj przepis - bo bendem musiała teściowej zapytać!!

Różnica??? Odlewam wodę - to chyba te młode??? Nie odlewam - to te
stare???
Kij wie przy tych pomieszanych porach roku....

Kan
udka i nóżki kurczaka (najlepiej żeby były już wcześniej usmażone/uduszone)
paluszki/burgery rybne (te z mrożonek)
placki ziemniaczane (z mrożonek)- ostatnio nie mogę dostać
pieczarki nadziewane mielonym mięsem (takie jak na kotlety, musi być mocno
doprawione, bo pieczarki mdłe)
bakłażany
na dodatek sałatka ziemniaczana według fantazji
i oczywiście standard - kiełbasa, frakfurterki, kaszanka, karkówka, pomidory,
ogórki surowe/kiszone/małosolne/konserwowe
Żurek albo barszcz biały z jajkiem na twardo, pierogi ruskie, czasem z mięsem,
zupa ze świeżych pomidorów z bazylią i czosnkiem, do tego drobny makaron. Rosół
z makaronem, ziemniaki pieczone w piekarniku z masłem ziołowym albo czosnkowym,
placki ziemniaczane, spaghetti carbonara albo z tuńczykiem i pomidorami. I
kefir naturalny Krasnystaw w ilościach hurtowych. Smacznego!
Witam!
U nas kaszka na mleku na śniadanie(po przebudzeniu po 8) to codzienny rytuał.Je
rozmaite kasze, bo i mannę, owsianą, ryżową, wielozbożową i kukurydzianą, ale
zawsze kaszę!
Na II śniadanie (ok.11) w dowolnych kombinacjach dostaje:
Jajecznicę lub jajko na twardo,sok owocowy,herbatkę owocową,kakao,bułeczkę z
masłem i wędliną lub żółtym serem,owoce:banan, brzoskwinia, kiwi lub w Gerbery
w słoiczku (ogromny wybór!),2 małe lub 1 duży danonek lub inny jogurt,serek
wiejski(twarożek,desery Gerbera: owoce+jogurt lub owoce+twarożek,gotowane
warzywa: marchewkę, brokuły...,chrupkie pieczywo z masełkiem (2-3szt.),parówkę
z keczupem...

Na obiad (ok.16) je:
kaszę jęczmienną perłową z masłem,ryż z masłem,makaron pszenny lub
razowy,ziemniaki puree z masłem,kaszę gryczaną(od święta).
Wszelkie zupy:z ryżem, makaronem lub ziemniakami.
Filety rybne na parze, obadki z mięsem Bobovity te dla najmłodszych(te mniej
rozdrobnione jej kompletnie nie smakują).
Naleśniki, placki ziemniaczane.
Fasolkę szparagową, kukurydzę, brokuły, puree z ziel.groszku, marchewkę...

A na kolację (ok.20):
Dopełnienie diety dziennej, tzn.jeśli na śniadanie był głównie nabiał, to na
kolację daje warzywa lub owoce,itd.

Coś na ząb:biszkopty,prażynki ziemniaczne,chrupki kukurydziane,czekolada
mleczna,budyń lub galaretka owocowa.

Jak widać JEST TO DIETA PRAWIE WEGETARIAŃSKA, ale to ze względu na upodobania
córki, niż z wyboru mamy-karmicielki
Pozdr.
ryż zapiekany z jablkiem i cynamonem kasza jaglana - w zupie i solo, na ostro lub slodko placki z jablkiem (czyli jablka obtoczone w ciescie nalesnikowym) jajecznica -najlepiej z jajek przepiorczych platki snadaniowe solo, jedzone samodzielnie lapka (te w ktorych sklad nie wchodzi mleko w proszku) pyzy - same, z miesem, z truskawka mrozona (pyzy robi sie tylko z ugotowanych ziemniakow i maki ziemniacznej, bez jajka) nalesniki - po kawalku do lapki kluseczki z sosem pomodorowym kisielek z soku lub sloiczka sloiczkowe kleiki Hippa z owocami - zawiraja nieluskany ryz i owoce - lepsze niz sojowe desery pieczone jablko, gruszka, starta merchewka posypana cukrem i skropiona sokiem z cytryny, sorowki, np z drobno startego kiszonego ogorka, jablka, marchewki kasza gryczana, itd, itd. plus zupy: pomidorowa, kalafiorowa z migdalami, krupnik z kaszy jaglanej, ogorkowa, kapusniak, grochowka (tdwie ostatnie ostroznie) Na wywarach z warzyw, ewentualnie dodaje mieso gotowane oddzielnie. Wszystko co napisalam moze byc rowniez w wersji bezglutenowej - ja tak robie. Dla starszego dziecka dodatkowo:placki ziemniaczane, pierogi z ciasta ziemniaczanego, pasztet, kapusta zasmazana jak bigos, fasola po meksykansku (z papryka i chili, bez miesa). Nie lubie stac w kuchni bez potrzeby, wiec czesc rzeczy robie w wiekszych ilosciach i zarazam. Dodaltowo mam wygodna maszynke do tarcia/rozdrabniania + troche innych udogodnien kuchennych. Mela
Po raz setny polecam stronę www. vege.pl, jest tam ksiązka kucharska z opcja wyszukiwania zaawansowana i mnustwo ciekawych przepisow. Bez miesa ale to akurat chyba nie problem. Jestem na diecie bezmlecznej trzy lata. Kiedys dzien bez nabialu ciezko bylo przetrwac teraz moze dla mnie nie istniec. Co prawda ja stosuje w kuchni jaja przepiórcze i mleko sojowe... Plecam placki ziemniaczane bez jajek, zamiast tego nieco maki ziemniaczanej lub sojowej jesli mozna soje. Placki z bananem ( banan rozgniesc i dodac maki ewentualnie nieco wody) smażyc cienkie placuszki, mozna dodac nieco sody zwlaszcza na poczatku. Polecam rozne rodzaje maki- razowe, gryczane, owsiane, ryzowe. Niani corki właśnie dzisiaj zrobiła łazanki z 4 rodzajów mąki wyszły pyszne. Zamiast kapusty czy grzybow mozna je zrobic z samym np. miesem czy uparowanymi warzywami. Placki drozdzowe z jabłkiem, gruszką, naleśniki. Makaron razowy jaglany, kasze jaglana, gryczana, jeczmienna. Warzywa w cieście. Wariacje na temat ziemniakow. Suszone morele(lepiej ciemne z ekologicznego sklepu. NO i zupy zwłaszcza o tej porze roku. Barszcz czerwony, krupnik, wszelkie jarzynowe. Zupa z dyni- jesli masz do niej dostep. Jeśli chleb to lepiej znajdz pewną piekarnię gdzie nie dodają ulepszaczy i możesz spytać w których bułkach jest mleko. Kruche pieczywo bez mleka. Uważaj na przyprawy - mieszanki bo z benzoesanem, vegetę i różne sztuczne dodatki.Ryż basmanti, ciemny ryż. Jeśli masło to klaorowane- tj gotowane na bardzo wolnym ogniu ok 0,5 godziny i zebranie fusów. Jest to tzw. gheee czy smalec z masła. Jeśli jesz mieso to smalczyk z cebulką i miesem plus rodzime zioła jest na te pore roku pyszy- dzieło mojego męża zresztą. TO tyle na razie, pozdrawiam Elik
kup taka wok - patelnie. Ja mam woka wielkiego, zeliwnego, prawdziwego, ale
prawie go nie uzywam, bo strasznie ciezki i nie chce mi sie go myc potem. Myje
sie tylko woda z mydlem, a przed uzyciem trzeba woka "przepalic", ale to bedzie
w instrukcji. Natomiast w woku mozna gotowac na zasadzie szybkiego smazenia,
bardzo szybkiego w duzej tempereaturze, podobno to jest zdrowsze duzo.
Najczesciej robi sie warzywa z miesem ale ponoc wszystko mozna robic w woku
poza rzeczami typu placki ziemniaczane czy schabowe. jedni mowia ze w glebokim
tluszczu a inni ze wystarczy wok posmarowac oliwa pedzelkiem........
Uwielbiam jeść! A lista ulubionych rzeczy mniej-więcej przedstawia się tak
(kolejność dowolna):

- placki ziemniaczane
- pierogi ruskie, z kapustą i z grzybami, z mięsem
- pyzy - nadziewane i nie
- naleśniki
- kulebiak
- śledzie z olejem i cebulką albo ze śmietaną
- serca karczochów z oliwą i ziołami
- sandacz w śmietanie
- smażony halibut
- smażona flądra
- wędzony łosoś
- jaja faszerowane
- sałatka nicejska
- pomidory ze szczypiorkiem
- truskawki (najlepiej z bitą śmietaną)
- szarlotka
- sękacz
- zupa pomidorowa
- barszczyk czerwony (czysty)
- krupnik
- tatar
- bigos

... oj, jeszcze długo mogłabym wymieniać!! :-)
hania_76 napisała:

> Uwielbiam jeść! A lista ulubionych rzeczy mniej-więcej przedstawia się tak
> (kolejność dowolna):
>
> - placki ziemniaczane
> - pierogi ruskie, z kapustą i z grzybami, z mięsem
> - pyzy - nadziewane i nie
> - naleśniki
> - kulebiak
> - śledzie z olejem i cebulką albo ze śmietaną
> - serca karczochów z oliwą i ziołami
> - sandacz w śmietanie
> - smażony halibut
> - smażona flądra
> - wędzony łosoś
> - jaja faszerowane
> - sałatka nicejska
> - pomidory ze szczypiorkiem
> - truskawki (najlepiej z bitą śmietaną)
> - szarlotka
> - sękacz
> - zupa pomidorowa
> - barszczyk czerwony (czysty)
> - krupnik
> - tatar
> - bigos
>
> ... oj, jeszcze długo mogłabym wymieniać!! :-)
Czy sama robisz sekacz a jesli tak, to JAK???????
Ale nie wiem z czym się nie zgodzisz. Z tym, że większość polskich słodyczy nie
znajdziesz w Rosji i na odwrót?
Ja nie jestem jakimś miłośnikiem słodyczy, ale z tymi cukierkami mogę się
zgodzić, że można znależć także takie, które są podobne do naszych. Bombonierki
od Korkunowa też nie są złe, podobnie jak czekolada. Ale ptasiego mleczka nie
znajdziesz, z krówkami problemy, czekolady to jest dużo "wozdusznej", a takiej
jak robi Wedel to znajomi mówią, że nie znaleźli.
W sprawie mleka już pisałem, i sery białe i żółte również za wiele się nie
różnią - trudno coś tu wymyślić nowego - niektórzy twierdzą, że są
smaczniejsze, może po prostu bardziej tłuste. Mi smakują różne zakwaszane
napoje mleczne - raczej kaukaskiego pochodzenia - tan, maconi i riażenka.
Natomiast kisiel w torebkach u nich jest rzadki - do picia, a budyń tylko
polskiej produkcji
Bardzo trudno spotkać co kolwiek w galarecie z mięs czy ryb, widziałem tylko
język - belgijskiej produkcji.
Dania gotowe - zupy - solanka - podobna do gulaszowej, ale to nie to. Okroszka -
niby chłodnik, ale daleko do naszego litewskiego. Ogórkowej, flaczków brak,
pomidorowa we włoskich restauracjach. Jest barszcz, ale nie wiem dlaczego, smak
różni się. Dużo jest zup z Kaukazu - charczo, chasz, itp.
Surówki są bardziej wymyślne niż polskie i podaje się je przed zupą, 2 danie
jest bez surówki, za to z chlebem i ziemniakami, ewentualnie kaszą gryczana.
Typowego schabowego nie spotkałem, mielony też się trochę różni.
Pierogów ruskich nie ma :), są podobne z ziemniakami i grzybami, ewentualnie z
samymi ziemniakami, lub samym serem na słodko.
Są za to smaczne pielmieni z mięsem - brak odpowiednika w Polsce.
Kopytka, knedle - nie znalazłem w Rosji, placki ziemniaczane - jedynie w
Białorusi.
Coś przypomnę sobie to dodam. Czekam na wasze uwagi.
Prawie sąsiedzi, a tak się różnimy, chyba kuchnia niemiecka jest nam bardziej
bliska.
A to ciekawe, bo ja placki ziemniaczane toleruje wylacznie z cukrem, za to
odrzuca mnie wersja z sosem, miesem i innymi wynalazkami. brrrrrr

Pozdrawiam
Alfa-drożyzna
w barze 3 placki ziemniaczane 4,5zł!!!!a kebab z jakimś
podejrzanym ,ukrywanym mięsem .borsuk
Leczo jak najbardziej, zwłaszcza jak dodamy do niego chudego mięska. Lub jako
dodatek do tegoż mięska.

A jako dodatek do ryby - ratatouille.

Ale większość z tego, co wymieniłaś w pierwszym poście oprócz bycia tanim ma
niewiele do zaoferowania pod względem odżywczym (głównie węglowodany i tłuszcz,
najprostsza droga do nadwagi). Można od czasu do czasu (placki ziemniaczane sama
uwielbiam), ale to nie są przepisy na częste żywienie rodziny.

Moje modyfikacje/propozycje:
- do naleśników nadzienie z białego sera (najlepiej chudego)/mięsne z resztek
pieczeni, mięsa z rosołu etc. + ryż z poprzedniego obiadu + sos pomidorowy i
sałata z vinaigrette
- odsmażane ziemniaki podać z koperkiem, chudym białym serem wymieszanym z
jogurtem/kefirem i dużą ilością szczypiorku/cebulki i rzodkiewki.
- do szybkiego sosu do kaszy gryczanej dodać, podsmażoną kiełbasę (wytopić
tłuszcz), a najlepiej jakieś chude pozostałości z mięsa czy wędlin.
- kotlety z mortadeli czy inne smażone parówki polecam sobie darować, tak samo
jak ogólnie mortadelę i parówki, to w znacznej większości tłuszcz i "śmieci",
dlatego jest to tak tanie.
- odmiana od jajek sadzonych: jaja na twardo z sosem zrobionym z jogurtu,
musztardy, szczypiorku (duuużo) i przypraw do smaku (ja daję tylko sól)
- zupy: do gara różne warzywa(mieszanki mrożone) w dowolnych proporcjach ,
ugotować na półtwardo, zmiksować na krem i dodać łyżkę śmietany lub trochę
jogurtu i/lub rozmącone żółtko, gałkę muszkatołową lub czosnek, lub zioła,
grzanki, trochę startego sera.
- gołąbki z ryżem i mięsem - zrobić zapas, podawać jak kto lubi
- sałatki warzywne + puszka tuńczyka + 2-3 jaja na twardo + opisany wcześniej
sos jogurtowo-musztardowy (zamiast kalorycznego majonezu)
- fasolka po bretońsku
- chili con carne
- sos rybny do makaronu: rozmrożone filety pokroić w kostkę. Podsmażyć sporą
cebulę na niedużej ilości oliwy, dodać filety, szybko obsmażyć. Podlać małą
ilością gorącej wody (ok. 1/2-3/4 szklanki), dodać liść laurowy, ziele
angielskie i sól, poddusić 5-7 minut, dodać łyżkę śmietany, duuuuużo koperku i
ewentalnie zagęścić mąką ziemniaczaną. Kto lubi może poczosnkować czy
popieprzyć, koperek zastąpić natką pietruszki etc.
- co do sosu pomidorowego: kupić puszkę najtańszych pomidorów bez skórek
(pelati), dusić 30 minut razem z mięsem i przyprawami (zioła
prowansalskie+czosnek). Smak zupełnie inny niż sosu z koncentratu, a wydatek
niewielki. Można posypać tartym serem (uwaga na podróbki z oleju!!).

I nie trujcie siebie i dzieci kostkami czy inną wegetą dodawaną do wszystkiego,
jedzenie naprawdę ma smak bez tego...
A moze ona nie potrzafi gotowac
rafi-nka napisała:

> krzysztofie zastanów się chwilę co piszesz i nie wyskakuj z tanim
> mięsem, wiesz co oznacza tanie mięso-najwidoczniej nie. nie sztuka z
> podłego mięsa zrobić tanio.

jakos od kilku lat udaje mi sie, glownie w Realu kupowac "duze porcje" miesa szynkowego, karkowki, lopatki za niska cene kilograma w stosunku do malej tacki.

"podlosci" zadnej nie stwierdzilem - mieso swieze, tyle, ze jak maja duzo ktoregos asortymentu to wystawiaja w takiej formie, nie porcjujac juz na mniejsze kawalki.

Caly czas nei widze zadnej wypowiedzi konstruktywnej.

Nie sztuka, jak sie nie umie gotowac , przyzadzac wylacznie kawaly panierowanego miesa lub podobne w duszone w sosie.

Caly czas nie widze ani jadlospisu pozeranego przez "miesozercow" ani proponowanych im przez autorke alternatyw.

Taniej niz sprytnie przyzadzone potrawy z umiejetnie kupionego miesa, to tylko ziemniaki z jajkami lub placki ziemniaczane - caly czas im podaje?
Wszelkie krokiety, nalesniki itp, poza tym, ze sa niezdrowe i tuczace, to zeby byly smaczne wymagaja w miare dobrego farszu czy nadzienia - czyli podchodzac do nich kosztowo - zaczyna sie robic drogo.....

Wg mnie autorka (jeszcze czekam na jadlospis) niespecjalnie umie gotowac - jesli podaje mielone, to dlaczego ni eporobi z miesa mieloneo golabkow w kapuscie, jakis malutkich kotlecikow w ostrym sosie, pierozkow do czerownego barszczu - mozliwosci jest wiele, a kazda z nich powoduje zmniejszenie spozycia wlasnie miesa - mimo, ze jest obecne w potrawie i nikt nie potraktuje jej jako bezmiesnej.
Niech sprobuje zrobic nawet pizze dla odmiany - nie przesadzajac ze skladnikami, dajac nieduzo sera, krojac kilka pieczarek, po pare plastrow wedliny, boczku, ze dwa pomidory, samej robiac sos z przecieru, jesli kupny ketchup za drogi.

jak dla mnie, to caly watek przerodzil sie w koncert "A co sobie facet wyobraza" bez zastanowiemia sie nad tym, ze byc moze autorka naprawde nie potrafi gotowac.

najlatwiej robi sie potrawy miesne. sztuka jest zrobic w ich miejsce tansze i smaczen potrawy bezmiesne.

Gotuje w domu z mniejszym lub wiekszym powodzeniem, od kilkunastu lat (mozliwe, ze dluzej niz wiele pan zabierajacych glos w watku) i jesli mam zrobic jakies danie obiadowe bez chocby sladowych ilosci miesa, to jak podlicze skladniki, wychodzi drozej niz miesny odpowiednik.
Chyba, ze zjemy placki ziemniaczane, ziemniaki zasmazane z jajkiem, jakies mrozonki kupowane w kilogramowych paczkach w biedronce (z innych zrodel juz sa drogie, porownujac do miesa). Raz w tygodniu jemy bezmiesnie, tak, ze tych obiadow juz sie nazbieralo.
Oj to u mnie z mięsem wręcz przeciwnie. Nie mogę patrzeć. Jadłabym tylko
pierogi, naleśniki i o tak jak dziś placki ziemniaczane. Na mięso nie mogę
patrzeć
Wklejałam tą listę na forum mam styczniowych ale wkleję ją i tutaj
Dziewczyny co do jadłospisu młodej mamy to dostałam tą listę w mojej szkole
rodzenia. Mam nadzieję, że choć trochę Wam pomogę dzieląc się jej zawartością.
Oto lista tego, co nam jeść wolno i co nie wolno.
ZUPY:
TAK - rosół, pomidorowa, ogórkowa, jarzynowa bez warzyw kapustnych, barszcz,
ziemniaczana, owocowa (jagodowa, truskawkowa), krupnik, kapuśniak z kiszonej
kapusty
NIE - żurek, szczawiowa, rybna, flaki, fasolowa, grochowa, kalafiorowa,
kapuśniak z młodej kapusty
DRUGIE DANIA:
TAK - makaron, ziemniaki, ryż, kasza gryczana i jęczmienna, kopytka (mało),
naleśniki z twarogiem, dżemem, musem jabłkowym (mało)
NIE - frytki, pyzy ziemniaczane i z mięsem, knedle z mięsem lub owocami (po 2
miesiącach), naleśniki z czekoladą, pierogi ruskie, z mięsem, z jagodami lub
jabłkami (mało, po 3 tygodniach)
SOSY:
TAK - koperkowy, beszamelowy, biały z rodzynkami
NIE - musztardowy, chrzanowy, pieczeniowy, grzybowy, pomidorowy
MIĘSA:
TAK - kurczak z rosołu, pulpety z mięsa mielonego, potrawka z drobiu, pulpety
rybne, filet drobiowy bez panierki (w mące), kurczak w sosoie słodko-kwaśnym,
wątróbki drobiowe duszone, ryba smażona bez panierki (po miesiącu), schabowe i
zrazy (po miesiącu)
NIE - kiełbasa z rusztu, kurczak pieczony, ryba po grecku, parówki w sosie
pomidorowym, leczo pieczarkowe, gulasz wieprzowy, żeberka pieczone (po 3
tygodniach), pieczeń drobiowa, pieczeń wieprzowa pieczona w czerwonym winie (po
3 tygodniach)
SURÓWKI:
TAK - z jabłka i marchewki, z jabłka i selera, z selera i marchewki, z
buraczków bez cebuli, z kiszoną kapustą, z groszkiem, z fasolką szparagową,
sałata ze szczypiorkiem bez rzodkiewki
NIE - z fasolą, z cebulą, z kalafiorem, mizeria
DESERY:
TAK - budyń, kisiel, babka piaskowa, babka drożdżowa, kasza manna z sokiem
(mało i rzadko), koktajl owocowy (jagodowy, porzeczkowy, malinowy, agrestowy,
jabłkowy), jogurty (smaki jak przy koktajlach), muesli z jogurtem
NIE - sernik, jabłecznik, lody, czekolada, napoje gazowane, owoce pestkowe
(wiśnie, czereśnie, śliwki, gruszki itp.), cytrusy (cytryna, pomarańcze,
grapefruity, kiwi itp.)
INNE POTRAWY:
TAK - jaja w majonezie, spagetti (mało), sałatka jarzynowa bez cebuli (mało),
sałatka z tuńczyka, kotlety sojowe, jajecznica
NIE - bigos, gołąbki, fasolka po bretońsku, pizza, chińskie potrawy, sałatka
śledziowa, śledzie w sosie słodko-kwaśnym, hod-dog, hamburger, kebab, placki
ziemniaczane...
No! To byłoby na tyle. Nie jest aż tak źle. Myślałam, że większe zakazy przed
nami

Asia i Dzidzio (39tc)
"lilypie.com/days/050130/0/21/1 /+1"
Witaj! Ja miałam laparoskopię 19 października.
Tu pytałam o przyczynę bolącego barku:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=16955729&v=2&s=0

Jeśli chodzi o rozszerzanie diety, to od piątego dnia po zabiegu jadałm
najczęściej gotowany ryż i do tego ugotowane jabłko z miodem i cynamonem.
Najczęściej mój posiłek stanowiły kromki czerstwawej bułki weki, posmarowanej
lekko masłem i z miodem, lub dżemem albo z masłem i pomidorem bez skórki.
Zupy gotowałam na piersi z kurczaka z dodatkiem selera, marchewki i pietruszki.
Pierwszy posiłek z mięsem miałam na 7 dzień po zabiegu i była to gotowana pierś
z kurczaka plus uduszone: marchew z odrobiną pietruszki i selera. Do tego ryż.
Potem wprowadziłam makaron ze szpinakiem, ale bez żadnych jajek czy czosnków.
Sam szpinak z mrożonki tylko posolony i do tego odrobinkę masła.
Potem dodałam chudą szynkę drobiową. I tak jakoś stopniowo poszerzałam swoje
menu.
Do dzisiejszego dnia nadal nie jadłam mięsa smażonego, takiego typowego
kotleta. Jeśli mielone to pulpety gotowane w rosole. no i nie jem nadal pizzy,
która jako jedyna z dań niedozwolonych za mną chodzi, ale ten smażony ser na
razie mi nie pasuje w chwilach rozsądku. I tak myślę, że nieprędko bedą placki
ziemniaczane.
Tak sobie teraz myślę, że najszybciej wprowadzałam te potrawy, które jakoś
znosiłam w okresie tuż przed zabiegiem.
Jadałam też niedawno czekoladę i sałatkę, taką klasyczną jarzynową. Tam jest
majonez, którego przed zabiegiem nie tolerowałam no i ogólnie niedozwolone
żółtko jajek. Ale zaczęłam od mikroskopijnej ilości i nic się nie działo, więc
po kilku dniach pozwoliłam sobie na więcej.
I tak ci radzę, żebyś powoli wprowadzała te potrawy, które nie powodowały u
ciebie zadnych dolegliwości. Chyba najważniejsze, to żeby nie objadać się
jednorazowo wielką porcją. Pamietaj, że tam w środku też są szwy!
Życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia!
To są wytyczne + tabelki z wymiennikami, które swojego czasu dostałam na Karowej
(śmieję się, że to dieta-cud, bo po porodzie ważę mniej niż przed ciążą)
Przepisów tam żadnych nie ma. A swojego czasu w empiku kupiłam książkę pt.
"Zdrowe i smaczne żywienie osób z cukrzycą i ich rodzin" (wydawnictwa lekarskie
PZWL). Tutaj jest sporo tabelek, dużo przepisów (i przy przepisach od razu
podane ilość WW).
Przepisów możesz poszukać też na forum.diabetica.kylos.pl/
I tak się specjalnie w te przepisy nie zgłębiałam - obiady jadałam z grubsza
normalne (tzn. takie jak jadałam zwykle): jako "wypełniacz" głównie kasze
gryczane bądź jęczmienna lub ryż brązowy, także makaron i ziemniaki . Do tego w
miarę chude mięso lub ryba - na pewno odpadało smażenie w panierce na oleju - i
oczywiście surówka. Kotlety mielone robiłam w ten sposób, że kupowałam np pierś
indyka, mieliłam + trochę bułki tartej, jajko i przyprawy. Po wymieszaniu i
ulepieniu wrzucam na patelnię, podsmażam, potem dolewam wody i duszę - dodając
np koncentrat pomidorowy/cebulę/koperek/warzywa. Rybę robiłam w ten sposób, że
po przyprawiałam cytryną , pieprzem itp, potem oprószałam maką i wrzucałam na
patelnię. Można też ugotować rybę w warzywach (wskazane dodanie
pomidorów/koncentratu), upiec w foli. Mięso zwykle gotowałam w warzywach, potem
jeszcze podduszałam w jakimś sosiku (np. cebulowym czy koperkowym). Spagetti też
jadałam (zmielone mięso z piersi indyka podsmażam, potem do tego woda, warzywa,
koncentrat, przyprawy typu bazylia/oregano). Jak się poddusi - wykłada się to na
gorący makaron, można posypać startym żółtym serem.
Z powodu cukrzycy po prostu bardziej uważałam na to, jakie mięso jadam (zbyt
tłuste powodowało od razu wyższy poziom cukru) i jak je przyrządzam. Ryby mogłam
jadać dowolne.
Jadałam też czasem naleśniki z mięsem lub kapustą i grzybami (niestety musiałam
uważać na ilość) czy placki ziemniaczane (robione z dodatkiem mąki razowej,
smażone na patelni teflonowej bez tłuszczu).
Rodzinka jadała razem ze mną i jakoś straszliwie nie narzekali.
Hmm, ładne imię.. Kinga

dżem (truskawkowy - uwielbiam)

placki ziemniaczane czy pyzy z mięsem?
Zgadzam się.Na Ukrainie podawali mi ser żółty do drugiego dania.A ja serwuję
placki ziemniaczane z rzadkim twarożkiem,wolę niż z mięsem i sosem.
Przykładowy jadłospis (dla mamy Szymka i nie tylko
Śniadanie:kromka chleba pełnoziarnistego cienko posmarowana masłem + plasterek
wędliny drobiowej, albo żółtego sera lub mały serek topiony + warzywa (sałata,
pomidor, rzodkiewka, natka pietruszki), czasami jajko na miękko, albo twarożek
ze szczypiorkiem

II śniadanie:
- mały jogurt z płatkami (Nestle Fitness albo z otrąb pszennych Sante) lub
otrębami (np. granulowane otręby ze śliwkami Sante)
- 2 wafle ryżowe z dżemem niskosłodzonym wiśniowym (lub innym), lubię tez
posypać je pestkami dyni albo słonecznika, ale niestety są dość kaloryczne - 1
łyżeczka to odpowiednio ok. 30 i 40 kcal
- kawa śniadaniowa z mlekiem 0.5%

Jak jestem głodna (a najczęściej jestem, bo obiad jest ok. 16-17) to zjadam
jabłko albo banana. A jak mam chęć i czas to robię takie cudo: tarte jabłko
(albo 2) do tego łyżeczka pestek dyni i łyżeczka pestek słonecznika albo łyżka
rodzynek, mogą też być ww otręby.

Obiad robię taki sam dla wszystkich (na szczęście mąż nie z tych , co tylko
schabowy, golonka, flaki i bigos ), tzn.:

- chude mięso (filet z kurczaka lub indyka, albo filet rybny) duszone na oliwie
+ryż, makaron, kasza gryczana albo ziemniaki + gotowane warzywa (brokuły,
marchew, buraczki) albo duszone tarte warzywa (marchew, pietruszka, seler z
konc. pomidorowym) albo warzywa na patelnię np. Hortexu albo surówki (sałata z
pomidorem, rzodkiewką, kukurydzą, marchewka z jabłkiem, pekinka, z selera;
kapusty białej i czerwonej jeszcze od urodzenia córci nie próbowałam)

- makaron z sosem pomidorowym (ale nie z torebki, tylko z pomidorów z puszki), z
bazylią, bez dodatków albo z chudym mięsem lub tuńczykiem z puszki

- makaron albo ryż z warzywami na patelnię i z tuńczykiem z puszki (synek uwielbia)

- a jak moi meżczyźni mają ochotę na naleśniki lub placki ziemniaczane (na
szczęście nie przepadam) to serwuję sobie sałatkę; dzisiaj np. wyjechali na
Komunię, a ja zjadłam sałatę lodową z pomidorem, rzodkiewką, kukurydzą, serem
feta light i grzankami z 1 kromki chleba słonecznikowego z łyzką oliwy i sokiem
z cytryny

Kolacja: najchęściej kanapka a czasami ryż na mleku lub kasza manna z owocami
lub dżemem niskosłodzonym

Do tego 2 litry płynów - woda, herbatki - Rooibos, zielona, melisa z pomarańczą
Vitax, mięta. Lubię czerwoną, ale w ciąży przestałam pić i nie wiem, czy karmiąc
mogę.
Witam serdecznie!
Bardzo dawno tu nie zaglądałam i teraz czytam i czytam i.....
już pisze.
Miałam nosa,ze posłałam PAti do przedszkola w zeszłym roku, bo teraz by się nie
dostała. W Wawie nabór elektroniczny i faktycznie najłatwiej dzieciom samotnych
matek lub ojców, reszta ma już niewielkie szanse. Pati pójdzie do następnej
grupy. Zachowaniem i umiejętnościami nie odstaje od grupy, a ma już swoje
ukochane koleżanki i pewnie trudno byłoby jej się z nimi rozstać. Teraz już
chętnie chodzi do Przedszkola, chociaż najgorzej jest rano jak trzeba wstać o 6
z minutami.

Za przedszkole płacę około 350zł zależy ile dni byłyśmy na zwolnieniu. Teraz
właśnie zaczynamy kolejne zwolnieni, po czwartkowym ataku ostrego zapalenia
ucha. I oczywiście nie mogło się coś zacząć dziać za dnia tylko o 1 w nocy.
Jedzenie jest faktycznie narzucone odgórnie tzn proporcje ,ale jadłospis to
sprawa intendentki. W moim przedszkolu gotują bardzo smacznie. Na śniadanko jest
zawsze kolorowa kanapka i kakao lub mleko lub zupka mleczka. Na obiad pyszne
zupki od pomidorowej, przez szczawiową z jajkiem do grochowej z grzankami.
Drugie danko to np. pierożki z mięsem, leniwe kluseczki, naleśniki, wszystkie
typy kotletów, łazanki, placki ziemniaczane po węgiersku itp. Podwieczorek to
np. jogurt i bułeczka, budyń i bułeczka, słodka bułka, racuszki, serek Danio i
zawsze owoc. Na drugie śniadania też tylko owoce sezonowe. Wszystkie dania są
robione przez nasze kucharki, dlatego jak są bardziej pracochłonne dania to
surówki są prostsze typu ogórek kwaszony z kukurydzą. Jak jest zwykły kotlet to
fajniejsze surówki i w 80% dwie, musi być kolorowo podobno.
W poprzednim przedszkolu to na podwieczorek kuchnia często piekła ciasta(pycha),
tutaj się tego nie praktykuje.

W wakacje tez jedziemy nad nasze morze i znów do ukochanej Łeby, od 7 do 21
lipca. Może faktycznie jakoś się spotkamy.

Serdeczne gratulacje dla Moniki. Szczerze podziwiam i życzę wiele radości.

I jeszcze raz dziękuję Agalubie za namiar do doktora Potockiego, cudowny człowiek

Pozdrawiam serdecznie! Do usłyszenia!
Placki ziemniaczane!
- ze śmietaną
- z dzemem truskawkowym
- z mięsem

~
Sluchaj Polacy maja duze sklonnosci do przesady, choc na pewno maja wielkie
tradycje militarne...to gdy czytam w polskich mediach o "Polskim wojsku,
ktorego odzialy specjalne, maja wyrobiona marke swiatowa i sa wielbione na
calym swiecie"...to niestety musze przyznac ze sledzac swiatowe media, nigdy
czegos podobnego nie slyszalem w publikacjach angielskojezycznych.

A Polska obecnosc w Iraku, Afganistanie, Libanie, wedlug tego co pisza media
zachodnie zklada sie jedynie do Polskiej obecnosci w tych konfliktowych
miejscach swiata. Jesli bierzesz pod uwage wojska alianckie ktore u boku wojsk
USA sa obecne np w Iraku, Afganistanie, Libanie to najczesciej slychac o
wojskach Wielkiej Brytani, Wloch, Koreji Poludniowej, a nawet Niemiec i
Francji...tak juz jest niestety ze liczebnosc Polskiego kontygentu nie na
takiego znaczenie gdy np Wlosi deklaruja lepiej uzbrojony z taktyczny sprzet
batalion znacznie mniej liczny od Polskiego.

Wydaje mi sie ze Polacy nadal sa "miesem armatnim" i tak dlugo jak beda
korzystac i polegac na sprzecie amerykanskim tak dlugo nie beda traktowani jako
rownorzedny partner w Iraku na przyklad.

Jadlospis Polskiej Armi rzeczywiscie wyglada o wiele lepiej niz ten znany z PRL-
u lecz, choc jest bardziej urozmaicony, to nadal polski zolnierz ma tylko jeden
zestaw, na sniadanie, czy obiad, podczas gdy wojsko USA maja co najmniej 3-4
opcje i kazdy wybiera co chce jest danego dnia.

Poza tym jesli juz wspominasz o MRE to w krajach III-go swiata humanitarne
racje zywnosciowe te same ktore uzywa wojsko USA, w Afryce a nawet w krajach
arabskich sa odsprzedawane na czarnym rynku, i raczej uchodza za rarytas....

A kuchnia polska rzeczywiscie jest dobra i porzywna, wiem bo wkoncu sam jestem
Polakeim, i Amerykanie zwlaszcza Ci ktorzy lubi "dobrze sobie pojesc" wrecz
kochaja polska kuchnie, zwlaszcza takie potrawy jak pierogi, kapuste, polskie
kielubaski, placki ziemniaczane, golobki oraz nalesniki... :)

Jednak jakosc jedzenia w USA jest zdecydowanie wyzsza niz tobie sie wydaje, bo
jesli chodzi o swierzosc miesa, potraw gotowanych "from scratch" czyli potraw
przygotowanych w calosci w restauracji to w raczej bardziej mozna byc pewnym ze
skladniki sa lepszej jakosci w USA niz w Polsce.

W USA wiecej osobiscie zywie sie w restauracjach, bufetach i powiem ze nie
pamietam przypadku zeby znalesc cos nieswierzego, natowmiast w Polsce,
wyjechalem w wieku lat 19-stu i do restauracji chodzilem raz na Ruski rok, to
pametietam obrzydliwie stare, smierdzace mieso w zajezdzie gdzies w
Kieleckiem...w USA nigdy mi sie nie zdarzylo choc jadam w restauracjach prawie
codziennie.
mąż ma swoją firmę, ja teraz nie pracuję, bo jestem na studiach podyplomowych i
wychowuję dziecko.planuję za rok otworzyć swoja firmę. Odkładamy i na moją
firmę (na sprzęt potrzebny do niej) i na czarną godzinę.
Trzeba pamiętać o tym, zeby mieć odłożonych 6 pensji na czarną godzinę, jest to
zelazna socjologiczna zasada, bez tego jest cięzko.
Czyli jeśli ktoś wydaje 1000 miesięcznie, to tyle powinien mieć odłożonych
pieniedzy, a jeśli ktoś 10 tysięcy, to musi miec odłożone 60 tysięcy.
Moze to brzmi śmiesznie, ale ciężko jest oduczyć się wydawac mniej, chociaz ja
potrafię żyć i za 1000 złotych jesli zajdzie taka potrzeba. Rodzina dostaje
placki ziemniaczane i naleśniki, czasami kopytka z mięsem, a zamiast napojów
pije się herbatę. Można się przestawić, dorosły to potrafi. Myśle,ze w
najgorszej sytuacji jest dziecko, które przyzwyczaja się do "luksusu zabawek".
Ja staram sie tak wychować swoje dziecko, żeby w razie czego nie odczuło tego
aż tak bardzo.
Jednak nie wyobrażam sobie miec 1000 złotych na 3 osoby i ztego wyżywic się,
ubrać i opłacic mieszkanie. podziwiam takie rodziny i zastanawiam się jak oni
to robią, ze im wystarcza. Podziwiam, słowo honoru.Poza tym zawsze można
sprzedac samochód gdyby było tragicznie, tak myslę. Może na długo nie
wystarczy, ale zawsze na jakiś czas tak.
Ja nie pracuje poniewaz w moim zawodzie dostaję propozycję 1900 złotych brutto.
Wybrałam wiec wychowanie dziecka, bo nianie teraz chcą 1000-1400 złotych
miesięcznie, więc moja pensja wystarczyłaby tylko na opienkunkę. Wolę chyba
sama wychować swoje dziecko, a za rok mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej.
Macie czas? To teleranek. ;-)
-Co chcesz na kolację?
-Obojętne, co zrobisz to zjem
-Obojętne, to co nie wiesz na co masz ochotę?!
-Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami
-Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić, pojawiasz się
łaskawie o siódmej z pracy, a ja do tego czasu musiałam nastawiłam
pranie i odrobiłam lekcje z dziećmi. Gadaj co chcesz na kolację!
-Przecież ci mówiłem, schabowego …
-Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś
jak normalny człowiek
-OK. zrób mi placki ziemniaczane
-O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma
ziemniaków, gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić
-Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty do
dziewiątej trzeba było powiedzieć
-Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to robię
całe życie?! A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj,
przecież nie będziemy ich żarli w każdy dzień
-Pytałaś na co mam ochotę to ci mówię
-Przestań z tym.. „że się pytałam” Ostatni raz pytam co chcesz na
kolację
-Jaki mam wybór
-No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz
pytaniem!
-… to może … tosty?
-Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie cztery
kromki chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę jeść! Na
kolacje zrobię ci spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z mięsem z
zamrażarki. Wreszcie się zdecyduj!
-To ja … może … bym zjadł … ten sos dawno nie jadłem
-Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
-Dobrze, zrób mi spaghetti
-No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć … Posypać ci to serem?
-Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera
-A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go dodać
do spaghetti, a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa jestem
od kiedy?!
-Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim
posypałem spaghetti
-OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść
nie będę, dzieci też. Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego
sosu z zamrażarki
- Oczywiście, że mogę podgrzej mi go
-I co nie mogłeś tak od razu powiedzieć?! To ja tu muszę pół godziny
wyciągać z ciebie co łaskawie byś zjadł na kolację!
-…
-Masz tu ten swój sos, ciekawa jestem co ja teraz zrobię z tym
serem?!
rozmowa
Co chcesz na kolację?
- Obojętne, co zrobisz to zjem.
- Obojętne, to co, nie wiesz na co masz ochotę?!
- Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami.
- Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić,
pojawiasz się łaskawie o siódmej z pracy, a ja do tego czasu
nastawiłam pranie i odrobiłam lekcje z dziećmi. Gadaj co chcesz na
kolację!
- Przecież ci mówiłem, schabowego...
- Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś
jak normalny człowiek
- OK. zrób mi placki ziemniaczane.
- O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma
ziemniaków, gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić.
- Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty
do dziewiątej trzeba było powiedzieć.
- Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to
robię całe życie?! A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj,
przecież nie będziemy ich żarli w każdy dzień.
- Pytałaś na co mam ochotę, to ci mówię.
- Przestań z tym.. "że się pytałam". Ostatni raz pytam co chcesz
na kolację.
- Jaki mam wybór.
- No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz
pytaniem!
- ... to może ... tosty?
- Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie
cztery kromki chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę
jeść! Na kolacje zrobię ci spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z
mięsem z zamrażarki. Wreszcie sie zdecyduj!
- To ja ... może ... bym zjadł ... ten sos dawno nie jadłem.
- Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
- Dobrze, zrób mi spaghetti.
- No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć ... Posypać ci to serem?
- Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera.
- A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go
dodać do spaghetti,a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa
jestem od kiedy?!
- Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim
posypałem spaghetti.
- OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść
nie
będę, dzieci też.
Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego sosu z zamrażarki.
- Oczywiście, że mogę, podgrzej mi go.
- I co nie mogłeś tak od razu powiedzieć?! To ja tu muszę pół
godziny wyciągać z ciebie co łaskawie byś zjadł na kolację!
- ...
- Masz tu ten swój sos, ciekawa jestem co ja teraz zrobię z tym
serem?!
Humor
- Co chcesz na kolację?
- Obojętne, co zrobisz to zjem.
- Obojętne, to co, nie wiesz na co masz ochotę?!
- Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami.
- Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić, pojawiasz się łaskawie o
siódmej z pracy, a ja do tego czasu musiałam nastawiłam pranie i odrobiłam
lekcje z dziećmi. Gadaj co chcesz na kolację!
- Przecież ci mówiłem, schabowego…
- Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś jak normalny
człowiek
- OK. zrób mi placki ziemniaczane.
- O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma ziemniaków,
gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić.
- Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty do dziewiątej
trzeba było powiedzieć.
- Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to robię całe życie?!
A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj, przecież nie będziemy ich żarli
w każdy dzień.
- Pytałaś na co mam ochotę, to ci mówię.
- Przestań z tym.. „że się pytałam”. Ostatni raz pytam co chcesz na kolację.
- Jaki mam wybór.
- No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz pytaniem!
- … to może … tosty?
- Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie cztery kromki
chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę jeść! Na kolacje zrobię ci
spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z mięsem z zamrażarki. Wreszcie się zdecyduj!
- To ja … może … bym zjadł … ten sos dawno nie jadłem.
- Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
- Dobrze, zrób mi spaghetti.
- No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć … Posypać ci to serem?
- Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera.
- A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go dodać do
spaghetti, a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa jestem od kiedy?!
- Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim posypałem
spaghetti.
- OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść nie będę,
dzieci też. Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego sosu z zamrażarki.
- Oczywiście, że mogę, podgrzej mi go.
- I co nie mogłeś tak od razu powiedzieć?! To ja tu muszę pół godziny wyciągać z
ciebie co łaskawie byś zjadł na kolację!
- …
- Masz tu ten swój sos, ciekawa jestem co ja teraz zrobię z tym serem?!
Mój synek ma prawie 21 mc.
Dziewczyny, o której wstaja Wasze dzieci, że juz o 8.00 jedza śniadanie?
Mój wstaje okolo 9.30-9.00, czasami spi do 10.00 albo wstaje już o 8.00
Z tego względu śniadanie jest "ruchome". Jak wstanie, to od razu tez nie chce jeśc.
około 9.30-10.00 śniadanie: zamiennie parówka , wcześniej kanapki, a teraz
kromka samego chleba i np ser żółty do reki.

około 11.00 jakiś jogurt lub owoc

około 14.00-15.00 obiad (synek śpi jeszcze po południu, czasami aż 2-2,5 godz,
wiec obiad też o różnej porze)
Na obiad jeszcze do niedawna była zupka taka gęsta z mnustwem warzyw , mięsem i
zółtkiem, do tego albo ziemniaki, ablo ryz, albo makaron. Wszystko musiało by
zmiksowane, bo inaczej nie chciał. Zupka była jako piewsze i drugie danie, bo
była bardzo treściwa.
Teraz synek sie zbuntował i nie chce zupy w żadnej postaci, ani zmiksowanej,ani
nie zmiksowanej, ani takiej normalnej rzadkiej

około 18.00-19.00 (w zależności, kiedy i ile śpi ) kolacja.
Głownie tez kromka samego chlebka, albo kiełbaska, albo jogurt, czy serek
homogenizowany zamiennie ze śniadaniem.

około 20.00 cycus do spania.

Dokarmiam jeszcze synka piersią, głównie przed snem, ale w ciągu dnia też zdarza
mu się zawołac.

Po miedzy posiłkami przegryza jakieś chrupki, orzechy, migdały,paluszki czy
słodyczko jakieś.
Bardzo lubi również ogórka zielonego, jabłka , banany ogólnie owoce, ale w zimie
gorzej ze świeżymi a mrożonych nie chce.

Teraz mam problem własnie z obiadem, ostatnio zrobił sie z niego niejadek, o
kaszkach nie ma mowy, juz ich nie chce, kiedys uwielbiał.

Na obiad wczoraj zjadł kotleta schabowego z ryżem ( pierwszy raz zjadł sam z
siebie ryz), ogólnie lubi mięsko. Jednak samym mięsem i kotletami na obiad nie
moge go żywic. Zupka była super, bo i wazywa i mięso i nawet jajko zjadł.
Żadnych placków, kluseczek, makaronu nie lubi, zupy tez odpadaja, również nie
zje naleśników, pierogów.

Placki ziemniaczane tak.
Może mi coś poradzicie, bo moje pomysły obiadowe sie kończą. Przecież nie będę
serwowac mu frytek , które uwielbia.
Na jutro mam w planach rybe, ale podejrzewam, że nie zje
U nas się tak jada, tylko nie wiem, czy mama to z Mazowsza przywlokła, czy to
tutejszy, Śląski wynalazek. W każdym bądź razie, ja placki ziemniaczane z cukrem
uwielbiam. Nie cierpię ich za to z mięsem i innymi wytrawnymi dodatkami.
Jeszcze taki kawał dzisiaj dostałam ;-)
Co chcesz na kolację?
- Obojętne, co zrobisz to zjem.
- Obojętne, to co, nie wiesz na co masz ochotę?!
- Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami.
- Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić, pojawiasz się
łaskawie o siódmej z pracy, a ja do tego czasu musiałam nastawić
pranie i odrobiłam lekcje z dziećmi. Gadaj, co chcesz na kolację!
- Przecież ci mówiłem, schabowego...
- Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś
jak normalny człowiek
- OK. Zrób mi placki ziemniaczane.
- O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma
ziemniaków, gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić.
- Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty do
dziewiątej trzeba było powiedzieć.
- Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to robię
całe życie?! A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj,
przecież nie będziemy ich żarli w każdy dzień.
- Pytałaś na co mam ochotę, to ci mówię.
- Przestań z tym "że się pytałam". Ostatni raz pytam co chcesz na
kolację.
- Jaki mam wybór.
- No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz
pytaniem!
- ... to może ... tosty?
- Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie
cztery kromki chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę
jeść! Na kolacje zrobię ci spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z
mięsem z zamrażarki. Wreszcie się zdecyduj!
- To ja ... może ... bym zjadł ... ten sos dawno nie jadłem.
- Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
- Dobrze, zrób mi spaghetti.
- No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć... Posypać ci to serem?
- Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera.
- A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go dodać
do spaghetti, a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa jestem
od kiedy?!
- Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim
posypałem spaghetti .
- OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść
nie będę, dzieci też. Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego
sosu z zamrażarki.
- Oczywiście, że mogę, podgrzej mi go.
- I co nie mogłeś tak od razu powiedzieć?! To ja tu muszę pół
godziny wyciągać z ciebie co łaskawie byś zjadł na kolację!
- ...
- Masz tu ten swój sos, ciekawa jestem co ja teraz zrobię z tym
serem?!
wszystko ;)
mnie odrzucało
część pozostał mi do dziś (10 mcy po ciąży)

uwielbiałam paszteciki z mięsem, uwielbiałam placki ziemniaczane, uwielbiałam
roztopiony camambert i zapiekanki z cebulą - nie mogę do teraz patrzeć na wszystko
i jeszcze

KOLACJA

- Co chcesz na kolację?
- Obojętne, co zrobisz to zjem.
- Obojętne, to co, nie wiesz na co masz ochotę?!
- Mam ochotę na schabowego ze smażonymi ziemniakami.
- Jasne, tobie się wydaje, że ja nie mam co robić, pojawiasz się łaskawie o
siódmej z pracy, a ja do tego czasu musiałam: nastawiłam pranie i odrobiłam
lekcje z dziećmi. Gadaj co chcesz na kolację!
- Przecież ci mówiłem, schabowego.
- Słuchaj, ja nie mam nastroju do żartów, nie mógłbyś zjeść czegoś jak normalny
człowiek?!
- OK. zrób mi placki ziemniaczane.
- O w pół do ósmej, ciebie pogięło już całkiem! A i tak nie ma ziemniaków,
gdybyś przyszedł wcześniej do domu, to mógłbyś je kupić.
- Mogłem je spokojnie kupić wracając z pracy, market jest otwarty do dziewiątej
trzeba było powiedzieć.
- Ciekawe dlaczego akurat ty miałbyś je kupować, skoro ja to robię całe życie?!
A tak dla ścisłości ziemniaki mieliśmy wczoraj, przecież nie będziemy ich żarli
w każdy dzień.
- Pytałaś na co mam ochotę, to ci mówię.
- Przestań z tym... "że się pytałam". Ostatni raz pytam co chcesz na kolację.
- Jaki mam wybór?
- No tak, to cały ty, ja się ciebie o coś pytam, a ty odpowiadasz pytaniem!
- To może…, tosty?
- Oczywiście, ty jesteś do tego zdolny, aby mi wyżreć ostatnie cztery kromki
chleba tostowego dobrze wiedząc, że innego nie mogę jeść! Na kolacje zrobię ci
spaghetti, albo odgrzeje jakiś sos z mięsem z zamrażarki. Wreszcie się zdecyduj!
- To ja… może… bym zjadł… ten sos… dawno nie jadłem.
- Sos, jasne, ciekawe dlaczego nie chcesz spaghetti?!
- Dobrze, zrób mi spaghetti.
- No wreszcie, z ciebie coś wyciągnąć. Posypać ci to serem?
- Nie, przecież wiesz, że już od lat nie dodaję sera.
- A to ciekawe, to ja się zrywam i lecę po ten ser, żeby ci go dodać do
spaghetti, a ty mi meldujesz, że go nie dodajesz. Ciekawa jestem od kiedy?!
- Od dziesięciu lat, jeszcze ciebie nie znałem, jak ostatni raz nim posypałem
spaghetti.
- OK! To ja ci zrobię to spaghetti, o ósmej wieczorem, ja tego jeść nie będę,
dzieci też. Zjesz sam! Tak jak byś nie mógł zjeść tego sosu z zamrażarki.
czy nie głodzę moich dzieci? refleksje po latach
czytania forum.
Witam.
Mam dwoje dzieci. Syn ponad 3lata, córka 20 miesięcy. Syn był silnym
alergikiem, miał duże problemy ze skórą (teraz skóra jest w
porządku). Córka od urodzenia jest mniejszym alergikiem, ale od
jakiegoś czasu ma kaszkę bezbarwną na kończynach. Moja troska o ich
zdrowie wygląda tak, że:
1. Przestałam im podawać antyhistaminy, bo nic to nie zmienialo, i
naczytałam się na forum że to świństwo, nie leczy pryzczyn etc.
POdaję, gdy są chorzy.
2. Podaję im rozgrzewajace herbatki, często tłusty rosól z kury z
żółtkiem (pamiętcie okres chińczyków?)
3. Daję im b. mało mleka. Co drugi dzień mniej więcej do kaszki
dosypuję nieco bebiko. Mam lęk przed podawaniem mleka modyfikowanego
(świństwo sztuczne) i mleka w ogóle (człowiek nie krowa, alergie,
śluzotworczość etc). Jeśli chodzi o nabiał, starszy syn je często
kanapki z białym serem - innych nie daję, żóltego nie chce. Córka
czasem dostaje kawałek żółtego sera, generalnie jest wszystkożerna.
4. Oboje namiętnie jedzą biały chleb z samym masłem. Dopychają się
po kaszce, zupie etc. Czasem omlet/jajecznica.
5. Rano i wieczorem kasza - zwykle owsiana, czasem jęczmienna - z
domowej roboty dżemami, jabłkami duszonymi, rodzynkami (syn),
imbirem i cynamonem, czasem jaglana z jajkiem. Po niej kanapki - z
masłem, często serem białym, czasem pieczonym/ gotowanym mięsem z
obiadu.
5. Zupa - jedyna okazja do podania warzyw. Rozdrobnione i
zmiksowane, włoszczyzna plus nieco innych. Często rosół. Albo z
masłem i kaszą.
6. Drugie - a. przeważnie mięso (wyrzuty sumienia). Kura ze wsi z
rosołu, lub kotlety z indyka. Przeważnie ziemniaki, rzadko
kasza.Marchewka gotowana - niechętnie raczej jedzą. Syn czasem
skubnie surówki. b. Albo placki, naleśniki. Mączne lub ziemniaczane,
smażone. B. rzadko kotlet z fasoli etc.
7. W międzyczasie jabłka, w wakacje były też inne sezonowe owoce.
Czasem banan (sztuczny). NO i sok z marchewki + inne, a'la Kubuś - z
wyrzutami sumienia (za slodkie, sztuczne). Unikam ciastek i słodyczy.

Co sądzicie o takiej diecie i o moich lękach? Co można zmienić w tej
diecie na lepsze? Czy jest uboga?
Pozdrawiam serdecznie,
Zagubiona

PS. Niestety, u syna alergia przeniosła się chyba na drogi
oddechowe, które ma słabe - ma sporadyczny suchy kaszel i często
zapada na infekcje. Pewnie czas wykonać testy na alergię? Czy warto?

>