Szukaj:Słowo(a): plan ulic miasta Gorlice
przebieg obwodnicy południowej można znaleźć w planach zagospodarowania gminy i miasta Gorlice. mniej więcej zaczyna się ona koło kościoła w Ropicy Polskiej później przecina ulicę węgierską na granicy miasta i gminy Sękowa prawie, ul. sokolską za hażbudem i wychodzi w rejonie stacji paliw na obwodnicy Gorlic przed skrzyżowaniem w Zagórzanach :) inaczej nie umiem tego wytłumaczyć - to trzeba sobie pooglądać.
przebieg obwodnicy południowej można znaleźć w planach zagospodarowania gminy i miasta Gorlice. mniej więcej zaczyna się ona koło kościoła w Ropicy Polskiej później przecina ulicę węgierską na granicy miasta i gminy Sękowa prawie, ul. sokolską za hażbudem i wychodzi w rejonie stacji paliw na obwodnicy Gorlic przed skrzyżowaniem w Zagórzanach :) inaczej nie umiem tego wytłumaczyć - to trzeba sobie pooglądać.



Dokładnie! Tak miało być ale dziś o tym już możemy zapomnieć. Ciekawe jak z gruntami pod tę inwestycję zaplanowaną w MPZP (miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego). Mam nadzieję że nie zostały sprzedane co zniweczyłoby całe zamierzenie. Osobiście tylko podejrzewam, że możliwość ta została pogrzebana. Obym się mylił. Ale dobrze że obywatele Gorlic dociekają by wiedzieć jak miało być naprawdę, bo władze się tym z pewnością same nie pochwalą.
Sezon: Drugi, (wiek 34lata)
Ilość przebiegniętych km: 3000km
Kontuzje: 6tyg bez biegania + 6tyg. lekkiego
biegania po kontuzji w okr. czerwiec-sierpień
Okres przygotowawczy: wg planu Skarżyskiego do maratonu poniżej 3h

Starty:
1. 28.04.2008 Bieg Siarkowca w Tarnobrzegu (I sezon)
10km –36:46 (40:49)
2. 10.05.2008 Bieg Naftowy w Gorlicach
21,097 – 1:21:48 (1:26:51)
3. 31.08.2008 IV „Bieg o Skarb Portiusa” w Krośnie 7km – 25:01
4. 28.09.2008 XVII Bieg Leliwitów w Tarnowie ok. 10km – 35:35
5. 05.10.2008 XXX Bieg Nadwiślański im. A. Freyera w Tarnobrzegu
15km – 54:31 (1:10:00)
Ocena sezonu: 4+

Ad. 1 Ocena startu 5 – trasa po ulicach miasta 3 pętle – 3m w kategorii wiekowej M30 – nagroda 30zł (wolałbym pucharek lub coś podobnego)
Ad. 2. Ocena startu 4 – trasa ze zbiegami i podbiegami, czas po przebiegnięciu 10,097km-38min, od 12 do ok. 17km lekki trucht przechodzący stopniowo w szybszy bieg – kolka lewostronna – strata 3 pozycji w klasyfikacji generalnej
Ad. 3. Ocena startu 4+ – pierwszy start po kontuzji, trasa po asfalcie w głównej mierze z górki 4m w kategorii wiekowej - zabrakło 10s do 3m i 32s do 1m (mięśnie czworogłowe wysiadły na tydzień)
Ad. 4 Ocena startu 4 – 3 pętle w centrum miasta po zabytkowej nierównej kostce – wąskie uliczki, schodki, bramy, podwórka, częste zakręty i nawroty – skończyło się na lekkim wykręceniu lewej nogi (bez konsekwencji) i uderzeniu prawym barkiem w rusztowanie (wielki krwiak)
Ad. 4 Ocena startu 5 – trasa płaska asfaltowa z dwoma podbiegami – (wydawało się, że cały czas jest lekko pod górkę) – z Baranowa Sandomierskiego do Tarnobrzega, bieg z udziałem R. Korzeniowskiego zwycięzcy w kategorii M40
Wybór miejsca pod miasto na prawie magdeburskim nastąpił przy założeniu, że miasto otrzyma kiedyś urządzenia obronne i mury, a więc wybrano miejsce nad najbardziej niedostępnymi kanałami i między dwoma parowami. Kształt, jaki te warunki naturalne miastu podyktowały, był owalem o nieregularnej linii zewnętrznej.

Istnieje szczegółowy opis miasta przez Szczęsnego Morawskiego w dziele pt. „Arianie polscy” w stanie zburzenia przez Szwedów w 1657 roku :
„W Gorlicach był targ roczny na św. Filipa i Jakuba. Jak zwykle roiło się od Rusi z Podbieszczadzia, a sołtysi wodzili rej przy kupnie i zapijaniu.(...) Od wzgórza pobliskiego zagrzmiały działa, granaty ogniste zaświstały, padając na domki drewniane, pożar wybuchł w kilku miejscach naraz, a dwa tysiące Węgrów, Wołoszy i Szwedów, rozwścieklonych stratą poniesioną, powaliło się na mury i parkany, rozniecając pożar (...) ścinali każdego a zwłoki wrzucali w ogień”

Rynek.
Nowe miasto w formie nieregularnego owalu otrzymało zaledwie 260 i 300 m. średnicy. Sam rynek nie wypadł w środku tego owalu, przybliżono go do ściany skalnej nad Ropą. Dziś rzeka, zmieniając z wiekiem swoje koryto płynie w odległości około 300 m. od rynku. Wymiary rynku 90 x 95 mają kształt zbliżony do kwadratu. Rynek pierwotny miał podcienia co najmniej z 3 stron. Nie było ich od południowo – wschodniej strony. Budynki były drewniane , niektóre nawet do pocz. XIX wieku. Dziś w zaledwie 6 budynkach stwierdzić można zamurowane dawne podcienia. Na środku rynku stoi studnia, z której woda początkowo wypływała samoczynnie. Studnia była pierwotnie murowana z kamieni ciosowych, o średnicy 3,20 m. Musiała mieć na wierzchu ozdobne starodawne nakrycie i podwójny wyciąg wiadrami. Dziś na jej miejscu stoi żelazna figura kobiety z wiadrem, w którym zamocowano końcówkę wodociągu.

Ulice
Osią główną rynku byłą pierwotnie droga od ul. Węgierskiej do ul. Krakowskiej. Od mostu na Ropie (w innym miejscu niż obecnie biegła ona „paryją” w stronę dzisiejszej ulicy Stróżowskiej). Do tych dwóch ulic dochodziły dawniej trzy inne w trzech narożnikach rynku. Były one wszystkie do tej głównej prostopadłe, a nie równoległe, tj. ulica Biecka, Piekarska i Wąska. ul. Piekarska zwała się dawniej „ku Dworzysku”. Każda z tych pięciu ulic miała swój sens komunikacyjny: Węgierska na Węgry, Biecka do Biecza, Krakowska do Krakowa, pozostała „ku Dworzysku” łączyła nowy rynek że starym placem targowym Dworzysko. Dzisiejsza ulica Wąska była dojściem do furtki w dawniejszych parkanach miejskich, łącząc krótszą drogą miasto z młynem i Blichem.
Ulice boczne nie miały domów z podcieniami na słupach. Wiele przemawia jednak za tym, że miały tzw. Półpodcienia, tj. wystające silne okapy, pod którymi można było także w czasie targów i deszczu wystawiać towary. Istnieją jeszcze do dziś zasypane piwnice pod ulicami Wąską i Piekarską, które wskazują, że takie okapy podcieniowe były również podpiwniczone. Piwnice starych budynków, zaypaane nie wiadomo kiedy, nie zostały jeszcze zbadane i policzone. Miasto posiadało z pewnością bramy: Węgierską, Biecką i Krakowską, lecz oprócz nich istniały jeszcze „furtki” u wylotu ulic Wąskiej i Piekarskiej. W latach 1917-18 plan regulacyjny miasta próbował zupełnie wyrównać rynek przez jego zasypanie, a w roku 1943 okupant niemiecki zamierzał uczynić podobnie.
Przymusowy przystanek Kielce

Marcin Sztandera, ostatnia aktualizacja 2007-08-19 20:16

W Kielcach po pięciu dniach oczekiwania i sobotnio-niedzielnej wojnie nerwów na ulice wyjechały wreszcie autobusy komunikacji zastępczej. Ale strajk w MPK się nie kończy, związkowcy nie wykluczają rozpoczęcia głodówki.

Sobota godz. 10. Autobusów nie wpuszczą

W zajezdni na Pakoszu jest już kilkudziesięciu strajkujących pracowników MPK. Przyjeżdżają przedstawiciele ratusza. Interesuje ich plac obok zajezdni, który przez lata dzierżawiło MPK, ale który około dwóch lat temu został zwrócony miastu. - Chcemy, żeby tu stały autobusy komunikacji zastępczej - mówią urzędnicy.

- To prowokacja. Nie wpuścimy obcych autobusów. To nasza baza - odpowiadają strajkujący.

Blokują jedyną drogę wjazdową na plac miasta i parking MPK. Na miejsce przyjeżdża policja i straż miejska. - To wspólna droga, bo nie cały plac należy do spółki - przekonuje Jerzy Mielnik, zastępca dyrektora wydziału gospodarki nieruchomościami i pokazuje plany. Załoga nie zmienia zdania. - Macie prawo do strajku. Ale jeżeli będziecie blokować drogę i grozić kierowcom innych autobusów, policja będzie musiała interweniować - informuje Jerzy Kot, zastępca komendanta miejskiego policji. Gorąca dyskusja trwa ponad godzinę. W końcu urzędnicy odjeżdżają.

Sobota, godz. 13. Uważajcie na ręce

Na Pakoszu coraz większy tłum. Grubo ponad 100 osób. Przyjeżdża Bogdan Latosiński, szef komitetu strajkowego, i pokazuje załodze, co ma zrobić, gdyby policja zdecydowała się na interwencję. - Po prostu stać, nie dać się przesunąć. Uważać na ręce - instruuje.

Cały czas w okolicach bazy jest wzorowy porządek. Strajkujący pod drzewami chronią się przed upałem. Przez CB-radia próbują się dowiedzieć, czy w kierunku Kielc jedzie już kolumna autobusów. Tymczasem urzędnicy wciąż zapewniają, że Pakosz ma być główną bazą. - Na Siejach, w bazie MPO, zmieści się tylko 30 wozów. A autobusów będzie około 70 - tłumaczą.

Sobota, godz. 15. Miasto zmienia plany

Do strajkujących dociera informacja, że 9 autobusów Veolii stoi w Zgórsku. - Podobno straszne rupiecie. Jeden się popsuł - przekazują sobie informacje związkowcy.

Mówią, że rozmawiali też z kierowcami: - Zmusili ich. Ci, co nie chcieli wyjechać, to wylecieli z roboty - twierdzą strajkujący. Co jakiś czas przejeżdża radiowóz policji, obok stoi samochód straży miejskiej.

Przed bramą jest około 200 osób, do protestujących dołączają ich rodziny.

- Są też lokalizacje awaryjnych parkingów, ale mają przyjechać na Pakosz - mówią urzędnicy dziennikarzom.

Jedziemy na ul. Krakowską. Tam rzeczywiście jest kolumna 9 wozów z Veolii w Kędzierzynie-Koźlu, pilotuje ją radiowóz. Ale samochody nie jadą do centrum, tylko do Targów Kielce. - Nie mogę potwierdzić, że autobusy mają mieć swoją bazę w Targach - mniej więcej w tym samym czasie mówią urzędnicy. Potem do Targów dojeżdżają kolejne kolumny samochodów.

Sobota, godz. 17.20. Wpuścicie? Nie wpuścimy.

- Czy wpuścicie państwo autobusy komunikacji zastępczej na plac należący do miasta? - pyta Janusz Koza, sekretarz miasta, który przyjechał na Pakosz. Usłyszał, że nie ma takiej możliwości. - Żeby nie eskalować konfliktu, wszystkie pojazdy skierujemy na teren Targów Kielce - oznajmił Koza. W odpowiedzi zdenerwowany tłum rzuca pod adresem prezydenta niewybredne okrzyki. - To prowokacja. Wiem, że przyjazd innych kierowców do Kielc to często osobiste dramaty. Będziemy ich traktować jak naszych kolegów, którzy nie strajkują, czyli spokojnie, ale bez zrozumienia. I będziemy strajkować dalej - zapowiada Latosiński.

Niedziela, godz. 7. Urzędnik zamiast pilota

W tymczasowej bazie autobusowej na terenie Targów Kielce jest 70 pracowników ratusza. Mają pomagać kierowcom m.in.: z Gdyni, Sędziszowa Małopolskiego, Gorlic, Kędzierzyna i Prudnika. Będą im towarzyszyć, zanim nie poznają tras komunikacji miejskiej. Ale autobusy nie wyjeżdżają od razu. Okazało się, że nie mają licencji na obsługę każdej linii, a załoga MPK zapowiedziała, że powiadomi o tym Inspekcję Transportu Drogowego. Po dwóch godzinach po mieście jeździ już 12 autosanów.

Niedziela, godz. 10.30. Nasi kierowcy sobie poradzą

Po mieście jeździ już blisko 40 autobusów. - Zorganizowanie komunikacji zastępczej to bardzo skomplikowane zadanie. Trzeba ściągnąć sprzęt, ludzi. Ale myślę, że kierowcy sobie poradzą. Jest już ponad 70 autobusów i czekamy na przyjazd ostatniej grupy kierowców - mówi Grzegorz Biś, koordynator z ramienia Veolii.

Niedziela, godz. 12. Łamistrajki - to boli

- Bardzo nas zabolało, gdy w sobotę wieczorem usłyszeliśmy w internacie, gdzie nocujemy, że jesteśmy łamistrajkami - mówi jeden z kierowców z oddziału Veolii na południu kraju.

Inny dodaje: - Ten przyjazd do Kielc był dla nas trudny. Rozumiem strajkujących, bo w Veolii rzeczywiście straciliśmy sporo przywilejów, niektórzy mniej zarabiają, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Dostaliśmy polecenie od przełożonych i trzeba było jechać. Przecież każdy z nas ma rodzinę na utrzymaniu. U nas jeden chłopak powiedział, że nie przyjedzie, to doradzono mu, żeby sam się zwolnił.

Niedziela, godz.14. Miasta nie zablokują

Na terenie zajezdni MPK rozpoczyna się msza święta. - Nie będziemy blokować miasta - zapowiada Latosiński. Czy może dojść do strajku głodowego? - Nie wykluczamy zaostrzenia protestu.

Komunikację zastępczą zorganizowano, bo 600-osobowa załoga Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji strajkuje od wtorku. Przede wszystkim domagają się podwyżek płac i negocjacji pakietu socjalnego w związku z planowaną prywatyzacją spółki i jej przejęciem przez Veolię Transport Polska.

Na stronie internetowej ZTM-u pod adresem www.ztm.kielce.pl są już rozkłady jazdy z dodatkową literą Z, np. 46Z. Uruchomiono również specjalną linię informacyjną pod numerem telefonu 041 361 49 38.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kielce
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,4400849.html?as=2&ias=2&startsz=x

>